Papieskie Orędzie na 55. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu

Chodź i zobacz! Aby komunikować, trzeba spotykać osoby, tam gdzie są i takie, jakimi są – apeluje Papież w ogłoszonym dziś Orędziu na 55. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, który w Polsce będziemy obchodzić 19 września. 

Franciszek odnosi się w nim do jednego z zasadniczych problemów współczesnych mediów. Polega on na tym, że informacje coraz częściej powstają w redakcji, przed komputerem, jedynie na podstawie danych zaczerpniętych z agencji, z sieci społecznościowych, bez kontaktu z opisywaną rzeczywistością, bez spotkań z ludźmi i bez weryfikacji. W konsekwencji powstaje obraz spłycony i ujednolicony. Zanika gatunek reportażu i wywiadu, na rzecz informacji, która dobrze się sprzedaje, informacji „pałacowej”, oderwanej od rzeczywistości.

Franciszek wyjaśnia, że zawarte w tytule Orędzia słowa „Chodź i zobacz” pochodzą z Ewangelii św. Jana. Tymi słowami Jezus zwraca się do uczniów, którzy chcą Go poznać, ale i Filip, który informuje Natanaela o spotkaniu z Mesjaszem. Natanael idzie i widzi, i od tej chwili zmienia się jego życie. Tak zaczyna się i jest przekazywana wiara chrześcijańska: jako bezpośrednia wiedza, pochodząca z doświadczenia, a nie jedynie zasłyszana.

Papież odnosi to również do dziennikarstwa, które też wymaga wyjścia, by zobaczyć. W sposób szczególny dotyczy to tych obszarów rzeczywistości, do których nikt nie idzie. W tym kontekście Franciszek wyraził uznanie dla pracowników mediów, którzy z narażeniem życia informują o prześladowaniach, nadużyciach władzy, zapomnianych wojnach, niesprawiedliwości. Gdyby zabrakło ich głosów, byłoby to wielkim zubożeniem dla społeczeństwa i demokracji.

Franciszek pisze też o zaletach i zagrożeniach internetu, a zwłaszcza sieci społecznościowych. Zwiększają one możliwość opowiadania i dzielenia się, udostępniają informacje z pierwszej ręki. Wszyscy możemy się stać świadkami i komunikatorami wydarzeń, które inaczej pozostałby niezauważone. Z drugiej strony oczywiste są już dzisiaj zagrożenia komunikacji społecznościowej, której nie poddaje się weryfikacji. Dlatego wszyscy muszą być odpowiedzialni za komunikację w tej dziedzinie, zarówno za jej rozpowszechnianie, jak i jej przyjmowanie, za jej weryfikację.

Przechodząc na zakończenie do kwestii przekazu wiary, Franciszek podkreśla, że nic nie może w pełni zastąpić zobaczenia na własne oczy. Niektórych rzeczy można się nauczyć jedynie z własnego doświadczenia. Ewangelia rozpowszechniała się na cały świat nie dzięki elokwencji, ale dzięki spotkaniom człowieka z człowiekiem, serca z sercem. Ewangelia wydarza się na nowo również dzisiaj, kiedy otrzymujemy świadectwo osób przemienionych przez spotkanie z Jezusem – pisze Papież w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. W Polsce jest on obchodzony w trzecią niedzielę września.

vaticannews / BP KEP

Publikujemy pełny tekst orędzia:

«Chodź i zobacz» (J 1, 46). Komunikować, spotykając osoby, tam gdzie są, i takie, jakie są

Drodzy Bracia i Siostry!

Zaproszenie do «pójścia i zobaczenia», które towarzyszy pierwszym emocjonującym spotkaniom Jezusa z uczniami, jest także metodą każdego autentycznego przekazu międzyludzkiego. Aby móc opowiadać prawdę o życiu, które staje się historią (por. Orędzie na 54. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, 24 stycznia 2020 r.), konieczne jest wyjście z wygodnego przeświadczenia «już to wiem» i wyruszenie, pójście i zobaczenie, bycie z ludźmi, słuchanie, korzystanie z sugestii rzeczywistości, która pod pewnymi względami zawsze będzie nas zaskakiwać. «Otwórz ze zdumieniem oczy na to, co zobaczysz, i pozwól, aby twoje ręce napełniły się świeżością limfy życia, tak aby inni, gdy będą cię czytać, dotykali żywego cudu życia», radził bł. Emanuel Lozano Garrido [1] swoim kolegom dziennikarzom. Pragnę więc poświęcić tegoroczne Orędzie wezwaniu do «pójścia i zobaczenia», jako wskazówce dla każdej formy komunikacji, która chce być przejrzysta i uczciwa – w redagowaniu gazety, jak i w świecie internetu, w zwyczajnym głoszeniu Kościoła, a także w przekazie politycznym i społecznym. «Chodź i zobacz» jest sposobem, w jaki wiara chrześcijańska była przekazywana, począwszy od tamtych pierwszych spotkań na brzegu Jordanu i Jeziora Galilejskiego.

Zdzierać buty

Pomyślmy o ważnym zagadnieniu informacji. Uważne głosy od dawna narzekają na ryzyko spłaszczenia w «gazetach kopiach» czy w wiadomościach telewizyjnych, radiowych i na stronach internetowych, zasadniczo jednakowych, gdzie gatunek wywiadu i reportażu traci miejsce i jakość na rzecz informacji, która się sprzeda, «pałacowej», autoreferencyjnej, która w coraz mniejszym stopniu ukazuje prawdziwy stan rzeczy i konkretne życie ludzi i która nie jest już zdolna uchwycić najpoważniejszych zjawisk społecznych ani pozytywnej energii, uwalniającej się u podstaw społeczeństwa. Kryzys w przemyśle wydawniczym niesie niebezpieczeństwo informacji tworzonych w redakcjach, przed komputerem, w agencjach, w sieciach społecznościowych, bez wychodzenia na ulice, bez «zdzierania butów», bez spotykania osób w celu poszukiwania historii czy zweryfikowania de visu niektórych sytuacji. Jeśli nie otworzymy się na spotkanie, pozostaniemy widzami z zewnątrz, pomimo technologicznych innowacji, które mogą stawiać nas wobec rzeczywistości poszerzonej, w której, jak się nam wydaje, jesteśmy zanurzeni. Każde narzędzie jest użyteczne i cenne tylko wtedy, gdy skłania nas do pójścia i zobaczenia rzeczy, o których inaczej byśmy nie wiedzieli, gdy umieszcza w sieci informacje, które w innym przypadku nie znalazłyby się w obiegu, gdy umożliwia spotkania, do których inaczej by nie doszło.

Szczegóły kroniki w Ewangelii

Pierwszym uczniom, którzy chcą Go poznać, po chrzcie w Jordanie, Jezus odpowiada: «Chodźcie, a zobaczycie» (J 1, 39), zapraszając ich do wejścia w relację z Nim. Ponad pół wieku później, kiedy Jan, bardzo stary, spisuje swoją Ewangelię, przypomina pewne szczegóły «kroniki», które ujawniają jego obecność w danym miejscu oraz wpływ, jaki to doświadczenie miało na jego życie: «Było to około godziny dziesiątej», zapisuje, czyli czwartej po południu (por. w. 39). Następnego dnia – opowiada dalej Jan – Filip informuje Natanaela o spotkaniu z Mesjaszem. Jego przyjaciel jest sceptyczny: «Czy może być co dobrego z Nazaretu?». Filip nie próbuje przekonać go argumentami, mówi do niego: «Chodź i zobacz» (por. w. 46). Natanael idzie i widzi, i od tej chwili jego życie się zmienia. Tak się zaczyna wiara chrześcijańska. I tak jest przekazywana – jako bezpośrednia wiedza, pochodząca z doświadczenia, nie ze słyszenia. «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy», mówią ludzie do Samarytanki po tym, jak Jezus zatrzymał się w ich miasteczku (por. J 4, 39-42). «Chodź i zobacz» jest najprostszym sposobem, aby poznać rzeczywistość. To najbardziej uczciwa weryfikacja każdej wiadomości, ponieważ, aby poznać, trzeba spotkać, pozwolić, aby ten, kto stoi przede mną, opowiedział mi, pozwolić, aby jego świadectwo dotarło do mnie.

Dzięki odwadze wielu dziennikarzy

Również dziennikarstwo, jako opowiadanie o rzeczywistości, wymaga zdolności pójścia tam, dokąd nikt nie idzie – ruszenia się i pragnienia zobaczenia. Ciekawości, otwartości, pasji. Musimy dziękować za odwagę i zaangażowanie wielu profesjonalistów – dziennikarzy, operatorów filmowych, montażystów, reżyserów, którzy często pracują z wielkim narażeniem – za to, że dziś znamy, na przykład, trudną sytuację mniejszości prześladowanych w różnych częściach świata; że zostały ujawnione wielkie nadużycia władzy i niesprawiedliwość wobec ubogich i wobec stworzenia; że wiele zapomnianych wojen zostało opowiedzianych. Byłoby wielką stratą, nie tylko dla informacji, ale dla całego społeczeństwa i demokracji, gdyby zabrakło tych głosów – zubożeniem dla naszego człowieczeństwa.

Liczne sytuacje na kuli ziemskiej, tym bardziej w obecnym czasie pandemii, kierują do świata komunikacji zaproszenie: «chodź i zobacz». Istnieje niebezpieczeństwo opowiadania o pandemii, jak i o każdym kryzysie, tylko z punktu widzenia świata najbogatszego, prowadzenia «podwójnej rachunkowości». Pomyślmy o kwestii szczepionek, a także ogólnie o opiece medycznej, o niebezpieczeństwie wykluczenia najuboższej ludności. Kto opowie nam o oczekiwaniu na wyleczenie w najuboższych wioskach Azji, Ameryki Łacińskiej i Afryki? Tak więc różnice społeczne i gospodarcze w skali globalnej mogą wpłynąć na kolejność dystrybucji szczepionek przeciwko COVID, z biednymi, którzy są zawsze ostatni, prawem do zdrowia dla wszystkich, zasadniczo potwierdzonym, pozbawionym swojego rzeczywistego znaczenia. Ale również w świecie większych szczęściarzy dramat społeczny rodzin, które szybko popadły w ubóstwo, pozostaje w znacznej mierze ukryty – rażą i nie budzą zbytniego zainteresowania mediów osoby, które, pokonując wstyd, stają w kolejce przed ośrodkami Caritasu, aby otrzymać paczkę żywnościową.

Szanse i pułapki w sieci

Sieć ze swoimi niezliczonymi formami social może zwiększać możliwości opowiadania i dzielenia się – wiele więcej oczu otwartych na świat, ciągły przepływ obrazów i świadectw. Technologia cyfrowa daje nam możliwość informacji z pierwszej ręki, szybkiej, czasami bardzo przydatnej – pomyślmy o pewnych wypadkach, kiedy to pierwsze doniesienia, a także pierwsze komunikaty dla ludności rozpowszechniane są właśnie w sieci. Jest to niezwykłe narzędzie, które czyni nas wszystkich odpowiedzialnymi, jako użytkowników i jako odbiorców. Potencjalnie wszyscy możemy stać się świadkami wydarzeń, które w przeciwnym razie zostałyby pominięte przez media tradycyjne, możemy wnieść nasz obywatelski wkład, ujawnić więcej historii, również pozytywnych. Dzięki sieci mamy możliwość opowiedzenia tego, co widzimy, tego, co dzieje się na naszych oczach, podzielenia się świadectwami.

Stały się już jednak oczywiste dla wszystkich również zagrożenia związane z komunikacją social pozbawioną weryfikacji. Już od dawna wiemy o tym, że wiadomości, a nawet obrazy są łatwe do zmanipulowania, z wielu powodów, czasem jedynie przez banalny narcyzm. Ta krytyczna świadomość skłania nie do tego, by demonizować to narzędzie, ale do bardziej umiejętnego rozeznawania i do bardziej dojrzałego poczucia odpowiedzialności, zarówno wtedy, gdy treści są rozpowszechniane, jak i wtedy, gdy są przyjmowane. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za nasz przekaz, za informacje, które podajemy, za kontrolę, której razem możemy dokonywać odnośnie do fałszywych wiadomości, demaskując je. Wszyscy jesteśmy wezwani, by być świadkami prawdy – aby pójść, zobaczyć i się podzielić.

Nic nie zastąpi zobaczenia na własne oczy

W przekazie nic nigdy nie może w pełni zastąpić zobaczenia na własne oczy. Niektórych rzeczy można się nauczyć jedynie z własnego doświadczenia. Porozumiewamy się nie tylko słowami, ale oczami, tonem głosu, gestami. Wielka atrakcyjność Jezusa dla tego, kto Go spotykał, wynikała z prawdziwości Jego głoszenia, ale skuteczność tego, co mówił, była związana z Jego spojrzeniem, Jego postawą, a nawet z Jego milczeniem. Uczniowie nie tylko słuchali Jego słów, patrzyli na Niego, gdy mówił. W rzeczywistości w Nim – wcielonym Logosie – Słowo zyskało Oblicze, Bóg niewidzialny pozwolił się zobaczyć, usłyszeć i dotknąć, jak pisze Jan (por. 1 J 1, 1-3). Słowo jest skuteczne tylko wtedy, gdy je «widać», tylko wtedy, gdy włącza nas w doświadczenie, w dialog. Z tego powodu «chodź i zobacz» miało i ma zasadnicze znaczenie.

Pomyślmy, jak wiele jest pustej elokwencji także w naszych czasach, w każdej dziedzinie życia społecznego, w handlu, jak i w polityce. «Wypowiada nieskończenie wiele byle czego, a przyczyny tego są zwykle podobne do dwóch ziarenek pszenicy skrytych w dwóch korcach plew: musisz poszukiwać ich przez dzień cały, nim je odnajdziesz, a gdy będziesz je już miał, okaże się, że niewarte były poszukiwań»[2]. Ostre słowa angielskiego dramaturga mają zastosowanie także do nas, głoszących chrześcijan. Dobra Nowina Ewangelii rozpowszechniła się na całym świecie dzięki spotkaniom człowieka z człowiekiem, serca z sercem. Mężczyzn i kobiet, którzy przyjęli to samo zaproszenie: «chodź i zobacz», i zachwycili się «dodatkiem» człowieczeństwa, które przejawiało się w spojrzeniu, w słowie, w gestach osób, które świadczyły o Jezusie Chrystusie. Wszystkie narzędzia są ważne, i ten wspaniały mówca, który nazywał się Paweł z Tarsu, z pewnością posługiwałby się pocztą elektroniczną i wiadomościami social; ale to jego wiara, jego nadzieja i jego miłość wywierały wrażenie na współczesnych mu ludziach, którzy słuchali jego głoszenia i mieli szczęście spędzać z nim czas, widzieć go podczas zgromadzenia czy indywidualnej rozmowy. Widząc go w działaniu w miejscach, w których się znajdował, weryfikowali, jak prawdziwe i owocne dla życia było głoszenie zbawienia, którego był zwiastunem dzięki łasce Bożej. A również tam, gdzie nie można było osobiście spotkać tego Bożego współpracownika, o jego sposobie życia w Chrystusie świadczyli uczniowie, których posyłał (por. 1 Kor 4, 17).

«W naszych rękach są książki, w naszych oczach fakty», twierdził św. Augustyn[3], namawiając do dostrzegania w rzeczywistości wypełniania się proroctw obecnych w Piśmie Świętym. Tak więc Ewangelia wydarza się na nowo dzisiaj, za każdym razem, gdy otrzymujemy jasne świadectwo osób, których życie zostało zmienione przez spotkanie z Jezusem. Od ponad dwóch tysięcy lat to łańcuch spotkań przekazuje urok przygody chrześcijańskiej. Wyzwaniem, przed którym wszyscy stoimy, jest zatem komunikowanie, spotykając osoby, tam gdzie są, i takie, jakie są.

Panie, naucz nas wychodzić poza nasze «ja»

i wyruszać na poszukiwanie prawdy.

Naucz nas iść, by zobaczyć,

naucz nas słuchać,

nie pielęgnować uprzedzeń,

nie wyciągać pospiesznych wniosków.

Naucz nas chodzić tam, gdzie nikt nie chce pójść,

poświęcić czas na zrozumienie,

zwracać uwagę na to, co najważniejsze,

nie dać się rozproszyć przez to, co zbędne,

odróżniać mylące pozory od prawdy.

Obdarz nas łaską rozpoznawania miejsca Twojego przebywania w świecie

i szczerością opowiadania o tym, co zobaczyliśmy.

Rzym, u św. Jana na Lateranie, 23 stycznia 2021 r., w wigilię wspomnienia św. Franciszka Salezego

PRZYPISY:

1. Hiszpański dziennikarz, ur. 1920 r., zm. 1971 r., beatyfikowany w 2010 r.

2. W. SHAKESPEARE, Kupiec wenecki, akt I, scena 1 (tłum. M. Słomczyński).

3. Kazanie 360/B, 20.

 

Źródło, foto: episkopat.pl

Nabożeństwo I piątków miesiąca

Obietnica zwycięstwa
Praktykę pierwszych piątków miesiąca większość z nas zaczęła wraz z Pierwszą Komunią św. Są tacy, którzy od tego momentu co miesiąc chodzą do spowiedzi i przyjmują z miłości do Jezusa Komunię św. wynagradzającą. Są też tacy, którzy tę praktykę porzucili. Wspominając św. Małgorzatę Marię Alacoque warto przypomnieć sobie znaczenie pierwszych piątków miesiąca.
„wielka obietnica”
Ostatnia z obietnic otrzymanych przez św. Małgorzatę Marię znana jest także jako „wielka obietnica”, ponieważ jest ona najważniejsza dla naszego zbawienia. Jezus wyraził ją tymi słowami: „Z nadmiernego miłosierdzia mego Serca obiecuję ci, że wszechmocna miłość tego Serca wszystkim przystępującym przez dziewięć z rzędu pierwszych piątków miesiąca do Komunii św. da ostateczną łaskę pokuty tak, że nie umrą w stanie Jego niełaski ani bez sakramentów świętych i że Serce moje będzie dla nich bezpieczną ucieczką w godzinę śmierci”. Chrystus obiecuje więc wszystkim, którzy z zaangażowaniem wypełnią tę praktykę, łaskę ostatecznego pojednania. Zadziwia jednak fakt, że z tak prostego środka może płynąć aż tak wielka łaska dla ostatnich chwil pobytu na ziemi. Jezus, który pragnie zbawienia każdego człowieka, staje się bardziej wrażliwy na tych, którzy przez dziewięć piątków chcą Mu okazać chociaż trochę wzajemnej miłości i być blisko Niego. Będzie o nich szczególnie pamiętał w godzinie ich śmierci.
Trzeba zatem wierzyć, że nawet w momencie „przypadkowej” śmierci dostąpimy wielkiej łaski odejścia z tego świata w stanie łaski uświęcającej. Czy znajdzie się wówczas przy nas ksiądz ze świętymi olejami i Najświętszym Sakramentem? Tego trudno być pewnym, ponieważ mogą zdarzyć się takie warunki, w których przybycie kapłana będzie niemożliwe. Jezus obiecuje dla czcicieli swego Serca, że będzie miejscem schronienia od złego ducha i wiecznego potępienia. Tym, którzy w momencie śmierci będą w stanie łaski Bożej, obiecuje wytrwanie do końca, a tym, którzy będą mieli na sumieniu grzechy ciężkie, obiecuje, że je przebaczy. Może się to dokonać przez spowiedź lub przez akt żalu doskonałego. Jezusowa obietnica dotyczy więc także ostatnich myśli, pragnień i postanowień umierającego człowieka.
Jezus automatycznie mnie zbawi?
W takim razie ktoś mógłby sobie powiedzieć: „Odbyłem dziewięć pierwszych piątków miesiąca, mogę być pewnym zbawienia. Teraz więc nie jest już tak bardzo ważne, co czynię, czy żyję blisko Boga, czy daleko – w stanie grzechu, czy łaski uświęcającej. Ważne, że mam zaliczone pierwsze piątki – Jezus automatycznie mnie zbawi”. Jeśliby ktoś odbywał pierwsze piątki z nastawieniem złej woli, że powróci do grzesznego życia, to byłoby to świętokradztwo, a co najmniej praktyka magiczna, mająca niewiele wspólnego z pobożnością. Sama św. Małgorzata Maria podkreślała, iż Jezus dotrzyma obietnic i ofiaruje nam wielki ostatni dar pojednania pod warunkiem, że będziemy Go kochać i naśladować, „żyjąc w zgodzie z Jego świętymi prawami”.
„Wielka obietnica” jest dla tych, którzy nieprzerwanie oddają cześć Jezusowemu Sercu i przez to są zaproszeni do oddania się Mu, powierzenia się Jego miłości, a w konsekwencji – do pracy nad sobą. Przecież gdy człowiek coraz bardziej świadomie otwiera się na Jezusa, rodzi się w nim coraz mocniejsze pragnienie pracy nad sobą, codziennej, ofiarnej służby, przekraczania siebie. Jak pokazuje doświadczenie, częsta, pobożnie przyjmowana Komunia św. staje się szczególnym momentem łaski, tym bardziej pierwszopiątkowa – przyjęta w duchu wdzięczności i wynagrodzenia. Znakiem zaś owocności tej praktyki będzie wierność na drodze Bożych przykazań. W takim kontekście każdy pierwszy piątek staje się dniem comiesięcznej odnowy w wierze, odejściem od drogi grzechu i wkroczeniem na drogę miłości. Każdy kolejny dzień miesiąca może więc stać się ponawianiem pierwszego piątku – dzięki przyjęciu Komunii św. i intencji miłości oraz wynagrodzenia Sercu Jezusa.
potrzebne warunki
Podstawowym warunkiem praktyki pierwszych piątków jest przystępowanie do Komunii św. przez dziewięć kolejnych pierwszych piątków miesiąca. Nie można ani zmienić dnia przyjęcia Komunii św., ani przerwać kolejnych dziewięciu piątków.
Potrzebna jest również właściwa intencja. Jest nią miłość i wynagrodzenie Sercu Jezusowemu oraz pragnienie przyjęcia Komunii św. według intencji Jezusowego Serca: by otrzymać łaskę śmierci w stanie zjednoczenia z Panem Bogiem. Można ją tak wyrazić: „Panie Jezu, w zjednoczeniu z Sercem Twym Najświętszym, w duchu miłości i wynagrodzenia, ofiaruję Ci przyjmowanie przeze mnie Komunii św. przez kolejne dziewięć pierwszych piątków miesiąca”. Jest to szczególnie ważne dla osób często lub codziennie przyjmujących Komunię św. Bez tej intencji, uczynionej na początku praktyki, która potem może być ponawiana w każdy pierwszy piątek, nie można powiedzieć, że się ją właściwie odbyło. Dlatego też dla pewności, że otrzyma się owoc tej pobożnej praktyki, warto ją powtórzyć kilka razy w swoim życiu.
Komunię św. należy przyjmować w stanie łaski uświęcającej. Ten, kto jest w stanie grzechu ciężkiego, musi otrzymać przebaczenie w sakramencie pokuty. Do spowiedzi św. można przystąpić w sam pierwszy piątek lub wcześniej. Ten, kto w szczerości serca rozpoczął świętą praktykę, a w słabości swojej upadł, jeśli otrzyma łaskę przebaczenia grzechów i podejmie kontynuację pierwszych piątków, dostąpi wypełnienia w swoim życiu „wielkiej obietnicy”.
Na pierwszy piątek każdego miesiąca osobiście wskazał Pan Jezus jako na dzień wdzięczności za Jego miłość oraz dzień wynagrodzenia za zniewagi, niewdzięczność i zapomnienia, których szczególnie doświadcza On w Eucharystii. Jest to również wyjątkowy dzień łaski, przygotowania się do śmierci, zadbania o ostatnie chwile swego pobytu na ziemi. Skoro Jezus tak wiele dla nas uczynił: stał się człowiekiem, umarł za nasze grzechy, zmartwychwstał, ustanowił Eucharystię, warto zadbać o swoje zbawienie przez praktykę „wielkiej obietnicy”.

ks. Jacek Szczygieł SCJ

Nabożeństwo pierwszych czwartków miesiąca: co robić i jak świętować?

Pierwsze czwartki miesiąca

Każdy pierwszy czwartek miesiąca jest przypomnieniem tego, co świętujemy w Wielki Czwartek. Teologia liturgii przychodzi nam tutaj z pomocą i określa owo przypominanie jako anamnezę (gr. anamnesis – przypominać, czynić pamiątkę).

Słowo być może wydaje się trudne, ale chodzi tutaj o to, że za każdym razem, kiedy w liturgii coś wspominamy, to jednocześnie dana prawda lub konkretne wydarzenie uobecnia się między nami. Tym samym zbawcze dzieło Chrystusa jest kontynuowane w każdym miejscu i czasie. Sam Jezus daje nam wskazanie, mówiąc: „To czyńcie na moją pamiątkę (gr. anamnesin)!”.

W czwartek, poprzez anamnezę, uczestniczymy w Ostatniej Wieczerzy i z Jezusem wchodzimy na drogę Jego Męki. Na pierwszy plan wysuwają się tu dwa ważne wydarzenia: ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa.

Dzień Eucharystii

Pierwszy czwartek miesiąca jest dniem Eucharystii, a w związku z tym jest przede wszystkim czasem dziękczynienia. Dziękujemy w nim za największy z cudów, ale także za Kościół i to wszystko, co przyczynia się do naszego zbawienia.

W praktyce najlepszym uczczeniem tego dnia jest przyjęcie Komunii Świętej w duchu dziękczynienia za otrzymane dary. Przedłużając ten moment, warto poświęcić chwilę na adorację Najświętszego Sakramentu lub ofiarować Komunię za tych, którzy z różnych powodów nie mają dostępu do mszy świętej, a jest takich ludzi na świecie naprawdę dużo.

Wdzięczność za dar kapłaństwa

Nierozerwalnie z sakramentem Eucharystii związane jest kapłaństwo. Dzięki niemu msza święta została powierzona w ręce ludzi i może być sprawowana w każdym miejscu i czasie. Tylko poprzez kapłanów Chrystus może w pełni dawać siebie i przebywać wśród ludzi w swoich sakramentalnych znakach.

Pierwszy czwartek jest zatem także dniem wdzięczności za dar kapłaństwa, a co za tym idzie – modlitwy za kapłanów o wytrwanie w dobrym i godne sprawowanie świętych obrzędów.

To także czas modlitwy o nowe powołania do służby w Kościele i tutaj, oprócz powołanych do kapłaństwa, uwzględnieni są wszyscy, którzy wspomagają Kościół i księży. Są nimi diakoni, osoby konsekrowane, szafarze Eucharystii i Liturgiczna Służba Ołtarza.

Warto w tym dniu podziękować Bogu za wszystkie te osoby, które pomagają nam na drodze do zbawienia i prosić o „nowych robotników, bo żniwo wielkie”.

Źródło: aleteia.org

Rozpoczęcie Roku Szkolnego 2021

DRODZY UCZNIOWIE

 Rozpoczynamy nowy rok szkolny, rok pełen wyzwań, z jakimi do tej pory nikt z nas nie miał do czynienia.

Z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego życzę Wam sukcesów  w zdobywaniu wiedzy, dużo wiary w swoje możliwości, nawiązania prawdziwych przyjaźni i jak najlepszej atmosfery. Realizujcie swoje pomysły, marzenia, osiągajcie wyznaczone cele i pamiętajcie, że macie wokół siebie życzliwych ludzi, którzy chcą Was wspierać.

Życzę Wam, aby nasza szkoła była dla Was miejscem bezpiecznym i przyjaznym.

SZANOWNI RODZICE

 We współczesnej szkole Rodzice odgrywają bardzo ważną rolę. Wasze wsparcie i pomoc są niezbędne, byśmy mogli realizować nasze działania ukierunkowane na rozwój uczniów. 

Życzę radości i dumy z Waszych dzieci.

5 września – Dniem Solidarności z Afgańczykami

W niedzielę 5 września w Kościele w Polsce będzie obchodzony „Dzień Solidarności z Afgańczykami”. Z apelem do pasterzy i wiernych Kościoła katolickiego w Polsce o modlitwę i pomoc materialną dla Afgańczyków zwrócił się przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

Biskupi zgromadzeni 25 sierpnia br. na Jasnej Górze podczas Rady Biskupów Diecezjalnych jednogłośnie poparli ideę ogólnopolskiej zbiórki na rzecz Afgańczyków cierpiących z powodu zmiany władzy w ich kraju. W związku z tym Przewodniczący Episkopatu Polski ogłosił „Dzień Solidarności z Afgańczykami”.

„Wsłuchując się w głos papieża Franciszka, który wezwał wszystkich ludzi dobrej woli, by +modlili się do Boga pokoju, aby zamilkł szczęk oręża i by można było znaleźć rozwiązania przy stole dialogu+, zwracam się z apelem do pasterzy i wiernych Kościoła w Polsce o modlitwę i pomoc materialną dla cierpiącego ludu Afganistanu” – napisał w specjalnym apelu abp Gądecki.

Zaapelował, aby w niedzielę 5 września, w każdym kościele i kaplicy w Polsce w czasie modlitwy powszechnej prosić Boga o pokój w Afganistanie oraz w intencji Afgańczyków, a po Mszach Świętych zorganizować kwestę na ich rzecz. Zebrane fundusze zostaną przeznaczone na długofalowe wsparcie działań Caritas na rzecz migrantów i uchodźców, zarówno w Polsce i za granicą.

Jak poinformował Przewodniczący Episkopatu, we współpracy z Caritas w Pakistanie, rozpocznie się trzymiesięczna interwencja humanitarna natychmiastowej pomocy dla około 1500 rodzin. Abp Gądecki podkreślił też, że w Polsce już działają Centra Migrantów i Uchodźców prowadzone przez Caritas Polska oraz Caritas diecezjalne. „Caritas Polska uruchomi ogólnopolski program wsparcia dla uchodźców w naszej ojczyźnie – od pomocy duchowej, psychologicznej, socjalnej, poprzez pomoc językową, prawną i medyczną, aż po doradztwo zawodowe, wsparcie międzykulturowe oraz wsparcie wolontariatu parafialnego i komunikacji z mediamiˮ – czytamy w apelu.

BP KEP

Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze z udziałem przedstawicieli Episkopatu

Główna Suma odpustowa w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej odprawiona zostanie 26 sierpnia (czwartek) o godz. 11.00 na Szczycie pod przewodnictwem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka. Celebrować ją będą przedstawiciele Konferencji Episkopatu Polski, którzy dzień wcześniej obradować będą na Radzie Biskupów Diecezjalnych.

Tradycyjnie podczas Sumy odpustowej ponowione zostaną Jasnogórskie Śluby Narodu, których autorem jest Prymas Tysiąclecia.

Tegoroczne święto wpisuje się w przygotowania do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. W wigilię święta, 25 sierpnia (środa) o godz. 11.30, w nowych pomieszczeniach bastionu św. Rocha otwarta zostanie wystawa „Nie byłoby papieża – Polaka, gdyby nie było Twojej wiary … Prymas Tysiąclecia, Błogosławiony Kardynał Stefan Wyszyński”. Są na niej niezwykłe eksponaty: sukienka milenijna, zwana też sukienką tysiąclecia, zdobiąca Cudowny Obraz Matki Bożej – świadek wydarzeń z 1966 r., milenijne korony, ornaty ks. Prymasa, piuska i kapelusz kardynalski, pocztówki, obrazki ręcznie wypisane.

25 sierpnia Apelem Jasnogórskim o godz. 21.00 rozpocznie się koncert plenerowy, wielkie oratorium o Stefanie kardynale Wyszyńskim „Soli Deo Per Mariam” w wykonaniu Filharmonii Śląskiej w Katowicach, chóru i orkiestry, solistów i kompozytorów. To opowieść o życiu oddanym z miłości samemu Bogu przez Maryję, w formie dziesięciu obrazów pieśni oratoryjnej. Libretto napisał ks. Tadeusz Golecki, muzykę skomponowali dwaj krakowscy muzycy: Hubert Kowalski i Piotr Pałka. Wstęp na koncert jest bezpłatny.

Na uroczystość przybywają kolejne tysiące pielgrzymów: pieszych i rowerowych. Już rozpoczął się tzw. drugi sierpniowy szczyt pielgrzymkowy. Najwięcej grup wejdzie we wtorek i w środę (24 VIII i 25 VIII).

To głównie grupy parafialne i dekanalne z metropolii łódzkiej, kaliskiej, katowickiej i częstochowskiej, ale są też diecezjalne pielgrzymki; diec. opolskiej, gliwickiej, arch. łódzkiej, diec. tarnowskiej i Pielgrzymka Zagłębiowska (diec. sosnowieckiej). Podobnie jak to było do tej pory, pielgrzymowanie odbywa się zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektora Sanitarnego.

Już dotarły pielgrzymki: opolska i gliwicka, jutro 24 VIII wejdzie m.in. 96. Piesza Pielgrzymka Łódzka. 25 VIII do Częstochowy wejdą m.in. Piesza Praska Pielgrzymka Pomocników Maryi Matki Kościoła i Piesza Pielgrzymka Diecezji Tarnowskiej.

Przybywające na odpust 26 sierpnia pielgrzymki są bardzo różnorodne, wyróżniają je emblematy, parafialne proporce, sztandary, idą w nich druhny i druhowie z Ochotniczych Straży Pożarnych, orkiestry dęte czy przedstawicielki Kół Gospodyń Wiejskich.

W uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej na Jasną Górę dotrą znaki Światowych Dni Młodzieży, czyli krzyż i ikona Matki Bożej Salus Populi Romani. Ich peregrynacja to forma duchowego przygotowania do spotkania młodych z papieżem w Lizbonie za dwa lata. – Dla nas Polaków jest to także refleksja i powrót do Światowych Dni Młodzieży sprzed 30 lat na Jasnej Górze i sprzed pięciu w Krakowie – zauważa ks. Adam Polak, kierownik Referatu Duszpasterstwa Młodzieżowego i Akademickiego częstochowskiej kurii. – Symbole te przypominają o Chrystusie, który jest jedynym Zbawicielem każdego człowieka i o Maryi, która jest Matką dla wszystkich ludzi wierzących – wyjaśnia ks. Polak.

Izabela Tyras @JasnaGóraNews / BP KEP

Abp Skworc zaprasza na pielgrzymkę piekarską

W specjalnym liście, który zostanie odczytany w parafiach archidiecezji Metropolita katowicki zachęca do rodzinnego pielgrzymowania do Piekar Śląskich.

ZAPROSZENIE METROPOLITY KATOWICKIEGO NA PIELGRZYMKĘ KOBIET I DZIEWCZĄT DO PIEKAR ŚLĄSKICH

Drogie Siostry! Droga Młodzieży!    

Z radością przypominam Wam, że z każdym dniem zbliża się wyczekiwana – po roku koniecznych ograniczeń – stanowa pielgrzymka kobiet i dziewcząt do Sanktuarium Matki Bożej Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Mając na uwadze ostanie miesiące, naznaczone zmaganiem się ze skutkami globalnej pandemii COVID-19, jestem przekonany, że nasze największe w archidiecezji maryjne sanktuarium stwarza szansę wyjątkowego, duchowego odpoczynku. Jako ludzie wiary pielgrzymujący po drogach świata ku przyszłemu Miastu (por. Hbr 13,14), możemy razem z Maryją uwielbiać Jezusa Chrystusa, powierzać Panu Bogu osobiste intencje i nabierać sił na dalszą drogę, która prowadzi do zbawienia.

Zapraszam więc wszystkie kobiety, wśród nich siostry zakonne i młodzież żeńską w niedzielę 22 sierpnia do modlitwy na piekarskim wzgórzu. Podejmijmy trud pielgrzymowania w zorganizowanych grupach, pieszo, na rowerach i autokarami, przy jednoczesnym zachowaniu wszystkich wymogów sanitarnych.

Pielgrzymkę kobiecego świata rozpoczniemy o godz. 8.30 modlitwą różańcową. Mszy św. będzie przewodniczył i homilię wygłosi biskup toruński Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny. Po Eucharystii zaplanowano godzinę ewangelizacyjną, a następnie o godz. 15 nieszpory maryjne, podczas których Bożym słowem podzieli się bp Mirosław Gucwa z diecezji Bouar w Republice Środkowoafrykańskiej.

Szczegółowy program pielgrzymki dostępny jest na plakatach oraz w mediach archidiecezjalnych. Tych, którzy pozostaną w domach, informuję, że bezpośrednią transmisję z pielgrzymki przeprowadzą: Telewizja Polonia i TVP Katowice oraz stacje radiowe: Radio eM i Radio Katowice. Zapraszam więc serdecznie wszystkie pokolenia kobiet, dziewcząt oraz całe rodziny przed wizerunek Śląskiej Gospodyni, Lekarki!

Licząc na wspólne spotkanie z Świętą Bożą Rodzicielką, Matką naszego Zbawiciela, wszystkim Jej czcicielom z serca udzielam pasterskiego błogosławieństwa: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. I życzę błogosławionej, rodzinnej niedzieli.

Szczęść Boże!

† Wiktor Skworc
Arcybiskup Metropolita Katowicki

Katowice, 6 sierpnia 2021 r.

Źródło: archidiecezjakatowicka.pl

Przesłanie abp. Guzdka, administratora apostolskiego Ordynariatu Polowego, na Święto Wojska Polskiego

Pamiętajmy o Żołnierzach poległych w walce o wolność naszej Ojczyzny, oddajmy im hołd i otoczmy ich modlitwą wdzięczności, prosząc Boga, by za poświęcenie życia doczesnego otrzymali życie wieczne – napisał abp Józef Guzdek, administrator apostolski Ordynariatu Polowego, w przesłaniu na Święto Wojska Polskiego, które obchodzimy 15 sierpnia.

Publikujemy pełny tekst przesłania:

Szanowni Państwo,
Oficerowie, Podoficerowie, Żołnierze i Pracownicy Wojska Polskiego.

Kolejna rocznica zwycięskiej Bitwy Warszawskiej jest okazją do wyrażenia wdzięczności za Waszą służbę i pracę. Ponadto zachęca do pogłębionej refleksji nad rolą i znaczeniem Wojska Polskiego w historii naszego narodu.

Pamiętajmy o Żołnierzach poległych w walce o wolność naszej Ojczyzny, oddajmy im hołd i otoczmy ich modlitwą wdzięczności, prosząc Boga, by za poświęcenie życia doczesnego otrzymali życie wieczne.

Refleksja nad przeszłością niech umacnia naszą postawę odpowiedzialności za teraźniejszość i przyszłość Ojczyzny. Każdy żołnierz, pracownik wojska, każda osoba odpowiedzialna za powierzony jej obszar bezpieczeństwa kraju niech odpowie sobie we własnym sumieniu, czy należycie wywiązuje się z powierzonych zadań i obowiązków.

Wyrażam wdzięczność wszystkim, którzy codzienną służbą, sumienną pracą dają świadectwo umiłowania Ojczyzny, troski o jej rozwój i bezpieczeństwo.

Zachęcam, aby – pamiętając o słowach Chrystusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40) – Wasza codzienna służba Ojczyźnie i zaangażowanie na rzecz utrzymania pokoju na świecie, opierały się na fundamencie ewangelicznego prawa miłości Boga i bliźniego.

W tych szczególnych dniach obchodów Święta Wojska Polskiego otaczam Was moją pamięcią i modlitwą.

Z wyrazami szacunku i pasterskim błogosławieństwem

Abp Józef Guzdek
Administrator Apostolski Ordynariatu Polowego

Warszawa, 9 sierpnia 2021 r.

Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne - rozważanie na niedzielę

Oburzenie i zdziwienie Żydów jest w pewnym sensie zrozumiałe. Jezus bowiem pretenduje do najwyższej godności, jaką można sobie wyobrazić, do godności Syna Bożego, do rangi Boga samego, co na pewno dla wierzących Żydów mogło być oburzające i szokujące. Z drugiej jednak strony Jezus nie mówi tego bez pokrycia. To co mówi i do czego pretenduje poświadcza swoimi czynami, daje świadectwo w cudach przez siebie zdziałanych. I stąd ma prawo oczekiwać wiary i zawierzenia, ma prawo przypuszczać, że słowa Jego będą uznane i zaakceptowane. W dzisiejszej dyskusji z Żydami udowadnia w sposób niemalże "matematyczno-logiczny", że jest On rzeczywiście posłanym przez Ojca Mesjaszem - Synem Bożym, Chlebem na Życie Wieczne, że wierzyć w Niego, to mieć życie wieczne, że zaufać Mu, to poznać Boga Ojca. I wtedy zatwardziałość Jego słuchaczy staje się zadziwiająca. W tym właśnie kontekście widzieć można, jak bardzo ludzki upór, zatwardziałość ludzkiego serca, może ograniczyć nawet Boże działanie.

Dziwimy się Żydom, że nie przyjęli Dobrej Nowiny. Dziwimy się ich zatwardziałości i ich uporowi, ich obojętności i zarozumiałości, ale spójrzmy na siebie samych ... Czy ja przyjmuję Słowo Boże z otwartością? Czy ja chętnie karmię się Ciałem Pańskim? Czy ja zawierzyłem i zaufałem Chrystusowi? Czy nie jest tak, że i ja się gorszę, że i ja odrzucam Go w imię mojego rozumu i mojej ludzkiej logiki?

Niewątpliwie nie jest łatwo przyjąć i uwierzyć do końca i bez zastrzeżeń. Niewątpliwie zawsze pozostaje odrobina wątpliwości i niezrozumienia, bo Boże drogi nie są naszymi drogami, ani Boże myśli naszymi myślami, ale czy ostatecznie nie powinienem zrewidować właśnie w świetle tej Bożej i czasami szokującej nauki całego mojego życia? A może jeszcze prościej: "Czy ja naprawdę uwierzyłem Chrystusowi bez zastrzeżeń ?" Czy moja wiara nie jest tylko asekuracją, na wypadek gdyby jednak po śmierci coś było ... ? Tak bowiem często bywa, że oficjalnie wierzę, ale kiedy Bóg stawia przede mną bardzo konkretne i czasami trudne wymagania, to buntuje się mój rozum, moje serce, mój zdrowy rozsądek ... jak u tych Żydów, którzy nie mogli zrozumieć, jak to jest możliwe, że ktoś kogo znają, ma czelność czynić się Synem Bożym! Ich rozum, ich serce, ich zdrowy rozsądek nie był wcale daleki od naszego pojmowania ...

Czy ja spożywam Chleb Żywy, aby żyć na wieki,
czy też mój zdrowy rozsądek się temu sprzeciwia i lekceważy zaproszenie?

Święto Przemienienia Pańskiego

6 sierpnia Kościół obchodzi Święto Przemienienia Pańskiego zwane także epifanią lub teofanią. Liturgia tego dnia wspomina opisane w ewangeliach wydarzenie, przez które Chrystus objawił swoje bóstwo.

Czytany w liturgii ewangeliczny opis Przemienienia Pańskiego pełen jest znaczeń symbolicznych: góra, światło i obłok są w Biblii charakterystyczne dla objawień Boga. "Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich" (Mt 17,1). Twarz Jezusa zajaśniała jak słońce, szata była biała jak światło, ukazali się też Mojżesz i Eliasz a z obłoku dobiegł głos Boga.

Są oni świadkami, którzy potwierdzają widzenie Apostołów i wskazują, że całe objawienie prowadzi do Jezusa. Dodatkowym i niepodważalnym uwierzytelnieniem jest głos Ojca, Który mówi: "To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!" (Mt 17,5).

Przemienienie Jezusa miało umocnić wiarę Apostołów oraz przygotować ich na przeżycie męki i śmierci Jezusa. Przemienienie ukazuje też, że do chwały objawionej przez Jezusa dochodzi się przez cierpienie i śmierć. Tak jak każda teofania (czyli objawienie bóstwa) Przemienienie Pańskie budzi fascynację i zachwyt ale zarazem lęk, dlatego św. Piotr powiedział najpierw: "dobrze, że tu jesteśmy" a w chwilę później uczniowie "upadli na twarz i bardzo się zlękli". W religioznawstwie mówi się, że Bóg jest "mysterium fascinosum et tremendum", czyli tajemnicą fascynującą i przerażającą.

W chrześcijaństwie wschodnim święto Przemienienia obchodzone było już w V wieku. Do dziś zajmuje ono w liturgicznym kalendarzu chrześcijańskiego Wschodu jedno z najważniejszych miejsc. Przemienienie jest też bardzo częstym motywem ikonografii wschodniej.

Na Zachodzie pierwsze wzmianki o tym święcie pochodzą z VII i VIII wieku. Bardziej upowszechniło się ono w okresie wypraw krzyżowych, kiedy bardzo popularne były pielgrzymki do Ziemi Świętej, w tym także na Górę Tabor, uznawaną za Górę Przemienienia.

W 1457 r. papież Kalikst III, jako wyraz wdzięczności za zwycięstwo nad Turkami odniesione 6 sierpnia 1456 r. pod Belgradem, wprowadził je do liturgii całego Kościoła katolickiego. W 1964 r. Górę Tabor odwiedził papież Paweł VI, który jako pielgrzym przemierzał Ziemię Świętą.

Źródło: niedziela.pl

Apel Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych

Apel Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych

na sierpień – miesiąc abstynencji 2021

 

  1. „Zgromadzeni na świętej wieczerzy

Kolejny już rok duszpasterski Kościół w Polsce poświęca prawdzie, że Eucharystia daje życie. Przyjmując z wiarą tę wielką tajemnicę gromadzimy się na świętej wieczerzy, aby słuchać Słowa Bożego i karmić się Ciałem i Krwią Zbawiciela.

Dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Wyjścia przypomina nam niezwykłe wydarzenie, kiedy to Bóg zesłał szemrzącym na pustyni Izraelitom cudowny pokarm z nieba. Ten pokarm, manna, stał się zapowiedzią Eucharystii. O niej to dzisiaj mówi sam Zbawiciel: „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”. Z tego wielkiego daru miłości, jaki daje nam Jezus Chrystus w Eucharystii, chcemy jak najczęściej korzystać. Zdajemy bowiem sobie sprawę, że żaden pokarm ziemski nie jest w stanie nasycić naszej duszy i otworzyć nas na dar życia wiecznego. Może to sprawić tylko Eucharystia.

Niestety, także w naszej Ojczyźnie z wielkim niepokojem zauważamy, że dla milionów ludzi najważniejszym „pokarmem” stają się śmiercionośne substancje toksyczne lub nałogowe czynności, których powtarzanie prowadzi do śmierci.

Na progu sierpnia, miesiąca abstynencji, trzeba na nowo zastanowić się nad przyczynami problemów uzależnień, zwłaszcza od alkoholu, które tak boleśnie ranią nasze społeczeństwo. Zastanowić się, aby lepiej zrozumieć powagę sytuacji i konieczność podjęcia dobrych decyzji wspierających wolność wewnętrzną wszystkich Polaków.

  1. Potrzebujemy przemiany

Przed laty św. Jan Paweł II prosił na Jasnej Górze Maryję, aby powiedziała swojemu Synowi: „Synu, trzeźwości nie mają”. Niestety, ta bolesna papieska diagnoza sprzed lat opisuje także sytuację w dzisiejszej Polsce.

I my dzisiaj wołamy: Jezusie, Synu Maryi, trzeźwości nie mamy! Zamiast radości i wesela, w naszych rodzinach panuje smutek i płyną łzy. Spójrz na łzy płynące z oczu milionów dzieci, żyjących w lęku przed własnymi rodzicami. Spójrz na łzy matek i ojców, którzy płaczą nad losem uzależnionych od alkoholu dzieci. Policz łzy żon i mężów, którym alkohol odebrał najbliższą osobę.

Tysiące osób umiera w agonalnych cierpieniach i udrękach na skutek pijaństwa czy trwania w uzależnieniu, a mimo to kolejne pokolenia ludzi nie wyciągają wniosków z dramatów tych osób i wchodzą na podobną drogę autodestrukcji i śmierci na raty. W czasie pandemii drastycznie wzrosła liczba nadużywających i uzależnionych od alkoholu, a także inne straszliwe nałogi zbierają obfite plony wśród Polaków, zwłaszcza młodych.

 Nadal wielu naszych rodaków lekceważy zagrożenia, których źródłem jest nadmierne spożycie alkoholu. Wielu nie dostrzega symptomów choroby, która powoli, ale systematycznie wyniszcza nasz narodowy organizm. Te objawy to: przemoc domowa, nieodwracalne wady wrodzone dzieci, których matki piły alkohol podczas ciąży, samobójstwa, wypadki samochodowe spowodowane przez pijanych kierowców czy też inne nieszczęśliwe wypadki, jak na przykład utonięcia, zgony spowodowane chorobami wywołanymi przez nadużywanie alkoholu, gwałty pod wpływem alkoholu, rozwody, zniszczona młodość i życie. W ciągu roku z powodu używania alkoholu  traci życie niemal 20 tys. Polaków. Jedno średnie miasteczko. Jeden wypełniony po brzegi stadion piłkarski. A my, jako społeczeństwo, jako naród, nie chcemy tych ofiar dostrzegać. W 2020 roku Polacy wydali na alkohol aż 39 mld zł. Można za to kupić ponad 100 tysięcy mieszkań średniej wartości. Pomyślmy, ile dobra zmarnowaliśmy.

Rozważając tak ważny temat, jakim jest trzeźwość Polaków, postawmy sobie pytanie, od czego może zależeć pozytywna zmiana w naszej obyczajowości, cechującej się skłonnością do pijaństwa i innymi zachowaniami prowadzącymi do nałogów. Dodajmy, że jest to zmiana bardzo wyczekiwana, wręcz konieczna, abyśmy mogli przetrwać jako naród. Jedną z odpowiedzi podaje Narodowy Program Trzeźwości, w którym czytamy, że odnowa może zależeć od wielkości i wpływu grup dobrowolnych abstynentów.

  1. Nie ma umiaru bez abstynencji

Eksperci, pisząc o dobrowolnej abstynencji, zwracają uwagę na różne podejścia otoczenia społecznego do osób, które nie piją alkoholu. Wiele osób nie rozumiejąc tej idei wyraża zdziwienie, czasem politowanie, a nawet oburzenie. Dobrowolni abstynenci często podejrzewani są o to, że nie piją, bo nie mogą z racji nałogu. Abstynencja jednak może być prawidłowo zrozumiana tylko w świetle idei postu.

            Historia potwierdza ścisły związek odpowiedzialnego korzystania z napojów alkoholowych z umiejętnością całkowitej rezygnacji z ich spożywania, rezygnacji okresowej lub stałej. Krótko mówiąc – nie ma umiaru bez abstynencji. Warto więc przybliżyć wpływ, jaki abstynencja wywiera na osoby, które ją praktykują, a także na otoczenie.

Po pierwsze, abstynencja jest zasadniczym ratunkiem dla uzależnionych. Jeśli osoba głęboko uzależniona ma przeżyć, musi podjąć wytrwałą abstynencję. Dla wielu jest to po prostu wybór między życiem a śmiercią.

Po drugie abstynencja jest darem dla osób towarzyszących uzależnionemu. Najbliżsi osoby uzależnionej, którzy podejmują decyzję o całkowitej abstynencji, są dla niej ogromnym wsparciem. Ważne jest także, aby dar abstynencji ofiarowali takim ludziom inni, np. terapeuci, kapłani, pracodawcy. Wtedy stają się dla nich pomocą w wytrwaniu, a ich autorytet rośnie. Abstynencja jest też niezwykle cenna dla dzieci osób uzależnionych, gdyż zabezpiecza ich przed pójściem w ślady rodziców.

Obecności abstynentów w swoim otoczeniu potrzebują nawet ci, którzy praktykują umiar, którzy się nie upijają. Trwanie w umiarze wcale nie jest łatwe i ci, co spożywają alkohol, zawsze są narażeni na niebezpieczeństwo upicia się. Nauka potwierdza, że najwięcej osób pijących ryzykownie i szkodliwie jest tam, gdzie jest najmniej, lub wcale nie ma abstynentów. Abstynenci potwierdzają prawdę, że można dobrze, radośnie żyć bez używania alkoholu. Tego uczą innych abstynenci i dlatego są tak cennymi nauczycielami umiaru.

Abstynent nie jest wrogiem alkoholu. Jest prawdziwym przyjacielem siebie i innych. To odważny świadek trzeźwego, odpowiedzialnego i błogosławionego przeżywania swojego codziennego życia.

  1. Uczniowie Jezusa apostołami trzeźwości

Jako uczniowie Jezusa wszyscy jesteśmy powołani i zobowiązani do bycia apostołami trzeźwości. Jesteśmy wezwani do codziennej modlitwy o trzeźwość nas samych, naszych bliskich, naszego Narodu. Jesteśmy też zobowiązani do odważnego dawania świadectwa, że życie w trzeźwości jest błogosławione. A także do sprzeciwiania się przymusowi picia i złym obyczajom, z jakimi nadal spotykamy się w wielu środowiskach. Być apostołem trzeźwości to wpływać na polityków i samorządowców. To przecież od ich decyzji zależy dostępność fizyczna i ekonomiczna alkoholu. Nieodpowiedzialnie, cynicznie zwiększając liczbę punktów sprzedaży, samorządowcy biorą na siebie wielką odpowiedzialność przed Bogiem i historią, gdyż niszczą naród. Być dzisiaj apostołem trzeźwości, to sprzeciwiać się reklamie tej substancji, przez którą drastycznie cierpi wiele milionów Polaków. To stanowczo pilnować egzekwowania prawa wtedy, gdy sprzedawca lub ktoś inny narusza prawo w odniesieniu do sprzedaży napojów alkoholowych. To wpływać na media, żeby promowały trzeźwość i pokazywały znaczenie dobrowolnej abstynencji w społeczeństwie, w którym kilka milionów osób się upija.

Odpowiedzialność Kościoła katolickiego za trzeźwość naszego Narodu jest wyjątkowa. Im więcej będziemy mieli wiernych, którzy z miłości do Boga i ludzi rezygnują z alkoholu, tym więcej będzie trzeźwych dorosłych oraz takich nastolatków, którzy zachowują abstynencję, by wzrastać w łasce i mądrości u Boga i ludzi.

Jednak najważniejszą, pierwszoplanową rolę w procesie upowszechniania w narodzie trzeźwego stylu życia pełni rodzina. To właśnie rodzina zyskuje najwięcej wtedy, gdy jej członkowie są wolni od uzależnień. Wzajemna, serdeczna, ofiarna i czuła miłość męża i żony oraz ich wspólna, stanowcza troska o wychowanie dzieci i młodzieży według zasad Ewangelii to najlepsza szkoła życia w trzeźwości. Rodzina dysponuje też najlepszą formą terapii uzależnień, czyli nieodwołalną miłością, która w odniesieniu do alkoholików z konieczności musi być twarda dopóty, dopóki nie wejdą oni na drogę abstynencji i radykalnej zmiany postępowania. To właśnie w rodzinie najbardziej błogosławione owoce przynosi dar abstynencji ze strony małżonków i rodziców.

W naszym społeczeństwie istotne jest stałe pogłębianie wiedzy na temat problemów alkoholowych. Ważne jest ukazywanie dróg wyjścia z sytuacji uzależnień. Osoby, które się upijają, powinny natychmiast rozpocząć walkę o swoją trzeźwość. Dla alkoholików i ich najbliższych istnieje szansa na konkretną pomoc w licznych instytucjach, grupach wsparcia i wspólnotach. Muszą oni jednak chcieć tej pomocy i wytrwale z niej korzystać. Dobrowolni abstynenci powinni stawać się prawdziwymi apostołami trzeźwości i animatorami radosnego spędzania czasu bez alkoholu w swoim otoczeniu. Jako wierzący musimy gorliwie modlić się o trzeźwość naszego narodu, przyzywając wstawiennictwa Maryi, Królowej Polski i naszych świętych, zwłaszcza świętych apostołów trzeźwości.

  1. W oczekiwaniu na beatyfikację

Kościół w Polsce z wielką radością przygotowuje się do beatyfikacji Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego. Sprawa trzeźwości była dla niego niezwykle istotna, gdyż miał pełną świadomość jej roli w zachowaniu wiary w narodzie, w obronie polskości i w kształtowaniu pomyślnej przyszłości Polski. Mówił, że „naród pijany jest już powalony, zwyciężony, tak jak człowiek nietrzeźwy nie jest świadomy swej godności i gubi swoją wolność”. Słowa kardynała Stefana Wyszyńskiego i jego działania trzeźwościowe należy stale przypominać, rozważać i wprowadzać w życie. Nie straciły one nic ze swej aktualności.

 Apostolstwo trzeźwości w Polsce współpracuje  z  szerokim gronem osób, wspólnot, stowarzyszeń, różnych instytucji samorządowych i państwowych, bowiem jesteśmy świadomi tego, co podkreślał Prymas Tysiąclecia, że przezwyciężenie klęski pijaństwa i alkoholizmu „musi zaczynać się w rodzinie, ale całe społeczeństwo, cały Naród, Kościół i państwo muszą współdziałać i to ze wszystkich sił”. Do wspólnego działania w dziele troski o trzeźwość zachęcamy wszystkich ludzi dobrej woli.

Oby sierpień roku 2021 stał się przełomowym w drodze naszego narodu ku trzeźwości. Niech wszelkim dobrym decyzjom o dobrowolnej abstynencji i działaniom na rzecz otrzeźwienia naszego narodu błogosławi Jasnogórska Pani. Jej z ufnością zawierzamy dzieło odnowy moralnej Ojczyzny.

 

Łomża, dnia 12 czerwca 2021 r.

 

Bp Tadeusz Bronakowski

Przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych

 

 

Apostoł konfesjonału

Święty Jan Maria Vianney był wzorem ewangelicznego ubóstwa i czystości oraz gorliwym apostołem konfesjonału. Jako prosty i pokorny kapłan dokonał duchowej rewolucji we Francji.

Najpiękniejsze radości, które obficie towarzyszyły początkom naszego kapłaństwa, są na zawsze związane w naszych wspomnieniach z głębokim przeżyciem, jakiego doświadczyliśmy 8 stycznia 1905 r. w Bazylice Watykańskiej, z okazji pełnej chwały beatyfikacji tego pokornego kapłana Francji, którym był Jan Maria Chrzciciel Vianney” – napisał św. Jan XXIII w encyklice Sacerdotii nostri primordia. Postać św. Jana Marii Vianneya stała się przykładem do naśladowania dla wielu kapłanów.

Jan Maria Vianney urodził się 8 maja 1786 r. w biednej rodzinie chłopskiej w miasteczku Dardilly. Do I Komunii św. przystąpił potajemnie w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej – w 1799 r. W dzieciństwie i młodości poświęcał swój czas na pracę w polu i wypas zwierząt, do tego stopnia, że jeszcze w wieku 17 lat był analfabetą. Znał jednak na pamięć modlitwy, których nauczyła go pobożna matka, i karmił się religijnością rodzinnego domu. Na kapłana został wyświęcony 13 sierpnia 1815 r. Przez pierwsze trzy lata był wikariuszem w Écully. Najważniejszą misję spełnił jednak, gdy był proboszczem w Ars. Centrum jego życia stanowiła Eucharystia. W Ars wyróżniał się jako doskonały i niestrudzony spowiednik oraz kierownik duchowy.

Zmarł 4 sierpnia 1859 r. Święty Jan Paweł II napisał o nim w Darze i Tajemnicy: „Od czasów kleryckich żyłem pod wrażeniem postaci Proboszcza z Ars, zwłaszcza po lekturze książki ks. Trochu. Święty Jan Maria Vianney zdumiewa przede wszystkim tym, że odsłania potęgę łaski działającej przez ubóstwo ludzkich środków. Byłem szczególnie wstrząśnięty jego heroiczną posługą konfesjonału. Ten pokorny kapłan, który spowiadał po kilkanaście godzin na dobę, odżywiając się niezwykle skromnie, przeznaczając na spoczynek kilka zaledwie godzin, potrafił w tym trudnym okresie dokonać duchowej rewolucji we Francji, i nie tylko we Francji. Tysiące ludzi przechodziło przez Ars i klękało przy jego konfesjonale. Na tle dziewiętnastowiecznego zeświecczenia i antyklerykalizmu, jego świadectwo było wydarzeniem dosłownie rewolucyjnym”.

Św. Jan Maria Vianney

ur. 8 maja 1786 r. zm. 4 sierpnia 1859 r.

Źródło: niedziela.pl

Odpust Porcjunkuli

2 sierpnia obchodzimy święto Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkuli. Tego dnia we wszystkich kościołach i klasztorach franciszkańskich oraz kościołach parafialnych można, jak podaje kalendarz liturgiczny, uzyskać odpust zupełny – tzw. odpust Porcjunkuli.

Święto Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkuli ma związek z kościołem Matki Bożej Anielskiej, który znajduje się 2 km na południe od Asyżu. Pierwotnie miała to być pozostająca w ruinie kapliczka, którą zimą 1207/1208 r. odbudował św. Franciszek. Święty Biedaczyna zamieszkał w niej, a wkrótce dołączyli do niego towarzysze. Kapliczka wraz z przyległą posesją była jednak własnością benedyktynów, którzy w 1211 r. odstąpili ją Franciszkowi i jego współbraciom. 2 sierpnia 1216 r. dokonano jej uroczystego poświęcenia – konsekracji. Druga nazwa, która była używana w stosunku do wspomnianej kapliczki (a także przyległego do niej terenu) i prawdopodobnie nawiązywała do jej małych rozmiarów, to porcjunkula (kawałeczek, drobna część).

Odpust Porcjunkuli łączy się z legendą, według której latem 1216 r. św. Franciszek ujrzał w kaplicy siedzącego nad ołtarzem Pana Jezusa, a po Jego prawej stronie Najświętszą Maryję Pannę w otoczeniu aniołów. Wówczas na wyraźną prośbę Zbawiciela, w zamian za gorliwość, z jaką on i jego współbracia zabiegali o zbawienie dusz, miał prosić Pana Jezusa o to, aby wszyscy po odbytej ze skruchą spowiedzi i po nawiedzeniu wspomnianej kapliczki mogli otrzymać odpust zupełny i przebaczenie wszystkich grzechów. Pan Jezus przystał na prośbę Franciszka, pod warunkiem jednak, że zostanie ona zatwierdzona przez papieża. Następnego dnia Franciszek udał się do papieża Honoriusza III, który udzielił odpustu zupełnego na dzień 2 sierpnia – rocznicę poświęcenia kapliczki Porcjunkuli. Początkowo odpust zupełny można było uzyskać jedynie w kościele Matki Bożej Anielskiej w Asyżu. Z czasem jednak podobny odpust przyznano poszczególnym kościołom franciszkańskim, a następnie wszystkim kościołom parafialnym i innym, przy których istnieje III Zakon św. Franciszka. Przywilej ten na wszystkie kościoły rozszerzył papież Pius X w 1911 r.

Aby uzyskać odpust Porcjunkuli, należy: pobożnie nawiedzić kościół, odmówić w nim Modlitwę Pańską i Wyznanie wiary, przystąpić do spowiedzi św., przyjąć Komunię św., pomodlić się w intencjach Ojca Świętego oraz wykluczyć przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu.

Źródło: niedziela.pl

Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie ... - rozważanie na XVIII niedzielę zwykłą

Jesteśmy bardzo często jak ludzie z dzisiejszej Ewangelii, szukający Chrystusa dla swoich przyziemnych celów. Spragnieni raczej doczesności i szukający zaspokojenia naszych materialnych potrzeb nie zwracamy uwagi na coś głębszego i (dla naszych zgłodniałych oczu) zakrytego. O gdyby się tak objawił nam się jako rozmnażający chleb, a jeszcze lepiej dolary lub Euro ... Niewątpliwie wszyscy bylibyśmy gotowi mu uwierzyć, ogłosić go co najmniej prezydentem lub ministrem finansów. Ale że nam proponuje jakiś tam eufemiczny i euforyczny "chleb życia" ... któż by się takimi banialukami przejmował. Spróbuj powiedzieć te słowa Chrystusowe o chlebie życia swojemu szefowi w pracy, albo nawet swojej koleżance, z którą pracujesz w tym samym pokoju biurowym ... i co? jaka byłaby reakcja ? Uśmiech politowania na twarzy "zaczepionego", wymowny gest palcem na czole, zdziwienie i strach w oczach ... Ale kiedy pojawiają się "prorocy" w rodzaju Millera, który jak nowy Mojżesz wprowadza nas do "ziemi obiecanej" lub Tymińskiego (czy go jeszcze ktoś pamięta po 15 latach?), to iluż jest gotowych takim prorokom uwierzyć?

Troszczymy się bardzo o ten chleb, który ginie, troszczymy się bardzo o doczesność. Ale czy czasami nie zapominamy o czymś daleko ważniejszym? Ile wagi i uwagi przykładamy do wykształcenia (niekoniecznie religijnego wykształcenia) naszych dzieci? Ile troski i zakrzątania zajmuje nam urządzenie mieszkania, budowa domu, urządzenie ogródka ... a ile czasu i uwagi poświęcamy naszym sprawom religijnym i duchowym? Troszczymy się za bardzo o ten chleb, który ginie, zaniedbując jednocześnie coś daleko ważniejszego. Łakniemy i pragniemy, pożądamy i nie mamy, ... i stale biedni jesteśmy i stale ubodzy, stale głodni i nienasyceni ... Dlaczego ?

Dlaczego tak łatwo wierzymy wszystkim "doczesnym prorokom" obiecującym nam ziemski, doczesny raj, a tak trudno jest nam uwierzyć i zaufać Chrystusowi? Troszczymy się bardzo o pokarm, który ginie i który nasycić nie może, a lekceważymy sobie niemal całkowicie pokarm, który daje życie wieczne. Dlaczego ?

Odmień Panie nasze serca, abyśmy dostrzegli co naprawdę jest nam do życia potrzebne...

Oby sierpień 2021 roku stał się przełomowym w drodze naszego narodu ku trzeźwości

Na progu sierpnia, miesiąca abstynencji, trzeba na nowo zastanowić się nad przyczynami problemów uzależnień, zwłaszcza od alkoholu, które tak boleśnie ranią nasze społeczeństwo – czytamy w Apelu Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych na sierpień – miesiąc abstynencji 2021, podpisanym przez jego przewodniczącego bp Tadeusza Bronakowskiego.

„W naszej Ojczyźnie z wielkim niepokojem zauważamy, że dla milionów ludzi najważniejszym +pokarmem+ stają się śmiercionośne substancje toksyczne lub nałogowe czynności, których powtarzanie prowadzi do śmierci” – czytamy w Apelu.

Przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych podkreślił, że jako uczniowie Jezusa wszyscy jesteśmy powołani i zobowiązani do bycia apostołami trzeźwości. „Jesteśmy wezwani do codziennej modlitwy o trzeźwość nas samych, naszych bliskich, naszego Narodu. Jesteśmy też zobowiązani do odważnego dawania świadectwa, że życie w trzeźwości jest błogosławione” – napisał.

Odwołując się do rychłej beatyfikacji sługi Bożego kard. Wyszyńskiego, bp Bronakowski zaznaczył, że sprawa trzeźwości była dla niego niezwykle istotna, „gdyż miał pełną świadomość jej roli w zachowaniu wiary w narodzie, w obronie polskości i w kształtowaniu pomyślnej przyszłości Polski”.

BP KEP