Św. Walenty – biskup zakochanych, czyli o historii walentynek

Walentynki, święto zakochanych obchodzone 14 lutego, pochodzi od św. Walentego, który już w 1496 r. został ogłoszony patronem zakochanych przez papieża Aleksandra VI.

Pogańskie prapoczątki

Jednak początków dzisiejszych walentynek szukać trzeba nie w chrześcijaństwie, lecz w pogańskim Rzymie. O ich dacie zadecydowała sama przyroda. W połowie lutego bowiem ptaki gnieżdżące się w Wiecznym Mieście zaczynały miłosne zaloty i łączyły się w pary. Uważano to za symboliczne przebudzenie się natury, zwiastujące rychłe nadejście wiosny. Z tej racji Rzymianie na 15 lutego wyznaczyli datę świętowania luperkaliów – festynu ku czci boga płodności Faunusa Lupercusa. W przeddzień obchodów odbywała się miłosna loteria: imiona dziewcząt zapisywano na skrawkach papieru, po czym losowali je chłopcy. W ten sposób dziewczyny stawały się ich partnerkami podczas luperkaliów. Bywało, że odtąd chodzili ze sobą przez cały rok, a nawet zostawali parą na całe życie…

Gdy w IV w. chrześcijaństwo stało się religią panującą w cesarstwie rzymskim, pogańskie obchody stopniowo zastępowano przez święta chrześcijańskie. Luperkalia były na tyle popularne, że utrzymały się aż do końca V w. Zniósł je dopiero w 496 r. papież Gelazy I, zastępując je najbliższym w kalendarzu liturgicznym świętem męczennika Walentego. Okazuje się jednak, że miał on wiele wspólnego z zakochanymi.

Jeden czy dwóch Walentych?

Za panowania cesarza Klaudiusza Gockiego Rzym był uwikłany w krwawe i niepopularne wojny do tego stopnia, że mężczyźni nie chcieli wstępować do wojska. Cesarz uznał, że powodem takiego postępowania była ich niechęć do opuszczania swoich narzeczonych i żon. Dlatego odwołał wszystkie planowane zaręczyny i śluby. Kapłan Walenty pomagał parom, które pobierały się potajemnie. Został jednak przyłapany i skazany na śmierć. Bito go, aż skonał, po czym odcięto mu głowę. Było to 14 lutego 269 lub 270 r. – w dniu, w którym urządzano miłosne loterie.

Zanim to nastąpiło, w więzieniu Walenty zaprzyjaźnił się z córką strażnika, która go odwiedzała i podnosiła na duchu. Aby się odwdzięczyć, zostawił jej na pożegnanie liść w formie serca, na którym napisał: “Od twojego Walentego”. Nad grobem męczennika przy Via Flaminia zbudowano bazylikę, jednak papież Paschalis I (817-24) przeniósł szczątki męczennika do kościoła św. Praksedy. Z czasem postać kapłana Walentego zmieszała się z innym świętym męczennikiem noszącym to samo imię. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że tak naprawdę chodzi o tę samą osobę. W 197 r. został on biskupem miasta Terni w Umbrii. Znany był z tego, że jako pierwszy pobłogosławił związek małżeński między poganinem i chrześcijanką. Wysyłał też do swych wiernych listy o miłości do Chrystusa. Zginął w Rzymie w 273 r., gdyż nie chciał zaprzestać nawracania pogan. Dziś to właśnie on jest bardziej znany i to do jego grobu w katedrze w Terni ściągają pielgrzymi. Na srebrnym relikwiarzu kryjącym jego szczątki znajduje się napis: “Święty Walenty, patron miłości”.

Nieraz też mówi się o św. Walentym jako patronie epileptyków. Faktycznie jednak chodzi tu o trzeciego świętego noszącego to imię. Żył on w V w. w Recji (na dzisiejszym pograniczu niemiecko-austriacko-szwajcarskim) i przypisywano mu moc uzdrawiania z tej choroby.

Będziesz moją walentynką…

Dzień św. Walentego stał się prawdziwym świętem zakochanych dopiero w średniowieczu, kiedy to pasjonowano się żywotami świętych i tłumnie pielgrzymowano do ich grobów, aby uczcić ich relikwie. Przypomniano więc sobie także dzieje św. Walentego. Święto najbardziej rozpowszechniło się w Anglii i Francji. Nadal, jak w antycznym Rzymie, losowano imiona, choć teraz także dziewczęta wyciągały imiona chłopców. Młodzież nosiła potem przez tydzień wylosowane kartki przypięte do rękawa.

Dziewczęta 14 lutego starały się odgadnąć, za kogo wyjdą za mąż. Aby się tego dowiedzieć, wypatrywały ptaków. Jeśli dziewczyna jako pierwszego zobaczyła rudzika, oznaczało to, że wyjdzie za marynarza; jeśli wróbla – za ubogiego, lecz mogła być pewna, że jej małżeństwo będzie szczęśliwe; jeśli łuszczaka – że poprosi ją o rękę człowiek bogaty. W Walii tego dnia ofiarowywano sobie drewniane łyżki z wyrzeźbionymi na nich sercami, kluczami i dziurkami od klucza. Podarunek zastępował wyrażoną słowami prośbę: “Otwórz moje serce”.

Od XVI w. w dniu św. Walentego ofiarowywano kobietom kwiaty. Wszystko zaczęło się od święta zorganizowanego przez jedną z córek króla Francji Henryka IV. Każda z obecnych dziewczyn otrzymała wówczas bukiet kwiatów od swego kawalera. Przede wszystkim jednak narzeczony był obowiązany 14 lutego wysłać swej ukochanej czuły liścik, nazwany walentynką. Zwyczaj ten zadomowił się nawet na dworze królewskim w Paryżu. Walentynki dekorowano sercami i kupidonami, wypisywano na nich wiersze. W XIX w. uważano je za najbardziej romantyczny sposób wyznania miłości. Treścią listów nieraz były słowa: “Będziesz moją walentynką”. W Stanach Zjednoczonych walentynkowe listy były anonimowe, dlatego kończyły się pytaniem: “Zgadnij, kto?”. W Europie anonimowy nadawca podpisywał się po prostu: “Twój walentyn”.

W 1800 r. Amerykanka Esther Howland zapoczątkowała tradycję wysyłania gotowych kart walentynkowych. Dziś są one wymieniane na całym świecie nie tylko przez zakochanych, ale także przez dzieci w szkołach. Najbardziej znanym ich twórcą był francuski rysownik Raymond Peynet. Zaczął je publikować w 1965 r., gdy 14 lutego został oficjalnie ogłoszony we Francji Świętem Zakochanych.

Święto Zaręczyn

W Austrii w dniu Sankt Valentin odbywają się uliczne pochody, w Anglii zakochani ofiarują sobie kartonowe serca ozdobione postaciami Romea i Julii, a w dzisiejszej Ameryce – po prostu wysyłają e-maile. Jednak najbardziej uroczyście obchodzi się ten dzień w ojczyźnie św. Walentego. Co roku w niedzielę najbliższą 14 lutego w katedrze w Terni odbywa się Święto Zaręczyn. Zgromadzone przy grobie św. Walentego setki par narzeczeńskich, przybyłych nieraz z różnych stron świata, przyrzekają sobie miłość i wierność na czas do dnia ślubu. W 1997 r. krótki list do zgromadzonych w Terni narzeczonych napisał papież Jan Paweł II. Jego treść została wyryta na płycie wmurowanej w pobliżu grobu św. Walentego.

Świętu towarzyszą koncerty, spektakle, projekcje filmów, konferencje, wystawy i imprezy sportowe, które trwają niemal przez cały luty. w tym roku ogłoszono także konkurs na najlepszy SMS o tematyce miłosnej. 14 lutego w Terni jest wręczana nagroda “Rok miłości”. Są tam też organizowane walentynki dla wdów i wdowców oraz ludzi starszych i chorych.

Polskie miasto zakochanych?

Wiele miast w Europie przyznaje się do posiadania relikwii św. Walentego, w tym Lublin, Kraków i Chełmno. Wszędzie tam 14 lutego organizowane są obchody ku czci patrona zakochanych. Największe w Polsce odbywają się corocznie od 2002 roku w Chełmnie w województwie kujawsko-pomorskim pod nazwą “Walentynki Chełmińskie”. Prawdopodobnie od średniowiecza obecne są tam relikwie św. Walentego, przechowywane w chełmińskim kościele farnym pw. Wniebowzięcia NMP. W Chełmnie, obok modlitw przy relikwiach świętego ma miejsce barwny przemarsz ulicami miasta z orkiestrą dętą i ułożenie walentynkowego serca ze świec na rynku.

Z kolei w bazylice św. Floriana w Krakowie gościem wieczoru, na który zaproszeni są nie tylko zakochani, ale także wszyscy szukający prawdziwej miłości, jest sam św. Walenty, jako że jego relikwie znajdują się także w tej świątyni.

***

Modlitwa do św. Walentego

Święty Walenty, opiekunie tych, którzy się kochają, Ty, który z narażeniem życia urzeczywistniłeś i głosiłeś ewangeliczne przesłanie pokoju, Ty, który – dzięki męczeństwu przyjętemu z miłości -zwyciężyłeś wszystkie siły obojętności, nienawiści i śmierci, wysłuchaj naszą modlitwę: W obliczu rozdarć i podziałów w świecie daj nam zawsze kochać miłością pozbawioną egoizmu, abyśmy byli pośród ludzi wiernymi świadkami miłości Boga. Niech ożywiają nas miłość i zaufanie, które pozwolą nam przezwyciężać życiowe przeszkody. Prosimy Cię, wstawiaj się za nami do Boga, który jest źródłem wszelkiej miłości i wszelkiego piękna, i który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
(modlitwa pochodzi ze strony internetowej francuskiej miejscowości Saint-Valentin).

Źródło: ekai.pl (foto:wikipedia.pl)

Apel przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski na Wielki Post

Zwracam się do wszystkich wiernych oraz ich duszpasterzy z apelem o szczególne pogłębienie życia duchowego w nadchodzącym czasie – napisał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w Apelu na Wielki Post 2021.

Przewodniczący Episkopatu zaznaczył, że pomimo trudnej sytuacji pandemicznej i obowiązujących rygorów sanitarnych, nikt nie może zostać pozbawiony dostępu do Eucharystii i innych sakramentów.

Przewodniczący Episkopatu podkreślił, że dla nikogo nie powinno zabraknąć odpowiedniej opieki duchowej. „Zachęcam duszpasterzy do gorliwej posługi w konfesjonale; do dostosowania rytmu spowiedzi do aktualnych możliwości i potrzeb wiernych oraz przepisów sanitarnych; do tworzenia wiernym możliwości uczestniczenia w rekolekcjach parafialnych i wspólnotowych, czy to w formie zdalnej, czy stacjonarnej” – napisał.

„Wszystkich wiernych proszę o jak najobfitsze czerpanie z wielkopostnych praktyk tj. postu, modlitwy i jałmużny oraz innych form pobożności, w tym nabożeństw Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali i innych” – zaznaczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

BP KEP

Publikujemy pełny tekst Apelu:

APEL

PRZEWODNICZĄCEGO KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI

NA WIELKI POST ROKU 2021

W najbliższą środę rozpoczniemy Wielki Post. Po raz kolejny będziemy przeżywać ten czas w nadzwyczajnej sytuacji pandemii oraz ograniczeń sanitarnych, które – choć trudne – są wyrazem odpowiedzialnej troski o zdrowie i życie nas wszystkich.

Wielki Post to czas nawrócenia i przygotowania na obchody Świąt Wielkiej Nocy – Świąt zwycięstwa Chrystusa nad grzechem i śmiercią. Nadzieja płynąca z wiary w zmartwychwstanie pomaga nam przetrwać najsmutniejsze dni i największe tragedie, czas lęku i beznadziei, a jednocześnie zachęca nas do poszukiwania i realizacji woli Bożej w naszym życiu.

To, jak głęboko przeżyjemy nadchodzące Święta Wielkanocne, zależy m.in. od dyspozycji naszego serca i właściwego przygotowania się na nie w czasie Wielkiego Postu. Zwracam się zatem do wszystkich wiernych oraz ich duszpasterzy z apelem o szczególne pogłębienie życia duchowego w nadchodzącym czasie.

Pomimo trudnej sytuacji pandemicznej i obowiązujących rygorów sanitarnych, nikt nie może zostać pozbawiony dostępu do Eucharystii i innych sakramentów, czyli największego skarbu Kościoła, przez które Chrystus daje samego siebie wspólnocie wierzących i zapewnia nam udział w owocach swojej zbawczej męki.

Dla nikogo nie powinno zabraknąć odpowiedniej opieki duchowej. Zachęcam duszpasterzy do gorliwej posługi w konfesjonale; do dostosowania rytmu spowiedzi do aktualnych możliwości i potrzeb wiernych oraz przepisów sanitarnych; do tworzenia wiernym możliwości uczestniczenia w rekolekcjach parafialnych i wspólnotowych, czy to w formie zdalnej, czy stacjonarnej.

Wszystkich wiernych proszę o jak najobfitsze czerpanie z wielkopostnych praktyk tj. postu, modlitwy i jałmużny oraz innych form pobożności, w tym nabożeństw Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali i innych.

Niech trudny czas – jaki przeżywamy już od ponad roku – nie osłabi naszej gorliwości, ale stanie się impulsem do rozwoju naszej ufności i wiary w Zmartwychwstałego Pana.

+ Stanisław Gądecki

Arcybiskup Metropolita Poznański

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Warszawa, dnia 10 lutego 2021

 

Źródło: episkopat.pl

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes

Kościół katolicki wspomina 11 lutego Najświętszą Marię Pannę z Lourdes. Tego dnia 1858 r., w cztery lata po ogłoszeniu przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, Matka Boża ukazała się ubogiej pasterce Bernadecie Soubirous w Lourdes. Podczas osiemnastu objawień Maryja wzywała do modlitwy i pokuty. Nakazała, aby na miejscu objawień wybudowano kościół. Polecenie to zostało wypełnione przez miejscowego proboszcza i w 1875 r. odbyła się uroczysta konsekracja świątyni. Przed pandemią koronawirusa przybywało tam rocznie do 6 mln pielgrzymów z całego świata.

„Jestem Niepokalanym Poczęciem”

Bernarda Maria Soubirous, zwana przez bliskich Bernadetą, mieszkała w Lourdes – miasteczku leżącym u stóp Pirenejów. Rodzina dziewczyny była bardzo biedna. Sześć osób (rodzice i czworo dzieci) mieszkało w dawnej celi więziennej. Ojciec nie pracował. Zdarzało się, że młodszy brat Bernadety, Jean-Marie z głodu zjadał wosk z kościelnych świec.

Bernadeta była ładną dziewczyną, jednak po przebytej chorobie nie rosła. Miała tylko 140 cm wzrostu. Chorowała na astmę. Nie umiała czytać ani pisać, mówiła tylko miejscowym dialektem. Nauka sprawiała jej trudność. W wieku 14 lat chodziła do szkoły razem z siedmiolatkami, aby lepiej poznać katechizm. Inaczej nie zostałaby dopuszczona do I Komunii św.

11 lutego 1858 r. Bernadeta z siostrą i koleżanką poszła zbierać gałęzie na opał. Przy grocie Massabielskiej zobaczyła unoszącą się nad krzakiem śliczną dziewczynę w białej sukni, która w prawej dłoni trzymała różaniec. Bernadeta, naśladując ją, uczyniła znak krzyża i zaczęła odmawiać różaniec. Biała Pani włączała się w modlitwę tylko na „Chwała Ojcu…”, kończące każdą dziesiątkę. Potem – znikła.

Już wieczorem niemal całe miasteczko wiedziało o dziwnym zjawisku. Matka, nie wierząc Bernadecie, orzekła, że pewnie był to diabeł. – Diabeł nie odmawia różańca – odpowiedziała rezolutnie dziewczyna. Na kolejnych spotkaniach z Białą Panią towarzyszyły Bernadecie setki, a potem tysiące mieszkańców Lourdes. Podpowiadali jej, o co ma pytać „zjawę”. Bernadeta nawiązała z nią dialog.

18 lutego Biała Pani wypowiedziała znamienne słowa: „Nie obiecuję ci szczęścia na tym świecie, ale w przyszłym”. Trzy dni później wezwała: „Módlcie się za grzeszników”, a po kolejnych trzech dniach: „Pokutujcie! Pokutujcie! Pokutujcie!”. Prosiła też, by księża wybudowali przy grocie kaplicę, i aby przychodzono tam w procesji. Miejscowy proboszcz domagał się jednak cudu, chciał też poznać imię Białej Pani. Odpowiedź padła 25 marca: „Jestem Niepokalanym Poczęciem”.

Było to swoiste „potwierdzenie” ogłoszonego cztery lata wcześniej przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Papież Pius IX w bulli „Ineffabilis Deus” uroczyście orzekł, że „Najświętsza Maryja Dziewica od pierwszej chwili swego poczęcia, przez łaskę i szczególny przywilej Boga wszechmogącego, na mocy przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”. Grzech pierworodny – jak wyjaśnia Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 404) – nie jest popełniany, lecz stanowi stan, w jakim poczyna się człowiek i z którego uwalnia go dopiero przyjęcie chrztu.

Zanim dogmat został ogłoszony, prawdę tę przekazała sama Maryja w objawieniach, jakie otrzymała w 1830 r. św. Katarzyna Labouré. Matka Boża nakazała wówczas wybicie medalika z napisem: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Podobnie podczas objawień w Gietrzwałdzie 1 lipca 1877 r., jedna z wizjonerek, Justyna Szafryńska zapytała: „Kto Ty jesteś?” i usłyszała odpowiedź: „Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta”.

W grocie Massabielskiej Biała Pani wskazała Bernadecie miejsce, z którego wytrysnęło źródło. Wkrótce wydarzył się pierwszy cud: mieszkanka Lourdes umoczyła sparaliżowaną rękę w wodzie wypływającej ze źródła i została uleczona.

Osiemnaście spotkań Bernadety z Białą Panią zakończyło się 16 lipca. Już dwanaście dni później miejscowy biskup powołał komisję, która miała zbadać sprawę rzekomych objawień Matki Bożej. 18 stycznia 1862 r. w imieniu Kościoła orzekł o ich autentyczności.

Trzy lata później Bernadeta rozpoczęła nowicjat u sióstr posługujących chorym (Soeurs de la Charité et de l’Instruction Chrétienne de Nevers). W 1866 r. na zawsze opuściła Lourdes – przeniosła się do domu zgromadzenia w Nevers. – Moja misja w Lourdes jest skończona – oświadczyła. Rok później złożyła śluby zakonne. Została pomocnicą pielęgniarki w klasztornej infirmerii.

Z pokorą znosiła upokorzenia ze strony innych sióstr, którym nie mieściło się w głowie, że Matka Boża mogła ukazać się prostej dziewczynie. Zdrowie Bernadety stale się pogarszało. Ostatnie pół roku spędziła w łóżku, które nazywała „białą kaplicą”. Umarła 16 kwietnia 1879 r. Miała zaledwie 35 lat.

Po beatyfikacji w 1925 r., jej niemal nienaruszone ciało (twarz i dłonie pokrywa woskowa maska) umieszczono w relikwiarzu, w kaplicy klasztoru Saint-Gildard w Nevers, a osiem lat później została kanonizowana.

70 cudów

Od pierwszego uzdrowienia, 1 marca 1858 r., do którego doszło, gdy trwały jeszcze objawienia, chorzy napływają do Lourdes, spodziewając się uzdrowienia ciała lub szukając sił do znoszenia cierpienia. Kościół katolicki uznał oficjalnie 70 cudów spośród około 7400 zgłoszonych wyzdrowień z różnych chorób. Siedem pierwszych cudów odegrało rolę w uznaniu przez Kościół objawień za prawdziwe w 1862 roku.

Od 1905 r. działa w sanktuarium biuro lekarskie, przyjmujące zgłoszenia przypadków uzdrowień i przeprowadzające wstępną konsultację wśród lekarzy obecnych w Lourdes. Jeśli wynik tego wstępnego dochodzenia jest pozytywny, sprawa jest przekazywana Komitetowi Medycznemu, który istnieje od 1947 r., a od 1954 r. ma charakter międzynarodowy. Po przeprowadzeniu własnego dochodzenia wydaje on orzeczenie, że dany przypadek jest (lub nie jest) niewytłumaczalny według aktualnego stanu wiedzy medycznej. Nie stwierdza jednak cudu, gdyż to należy do biskupa diecezji, w której mieszka osoba uzdrowiona.

W 2006 r. Międzynarodowy Komitet Medyczny zaproponował nowe zasady orzekania w tych sprawach. Obok kryteriów naukowych, w ocenie uzdrowień, jakie się tam dokonują, brana jest teraz pod uwagę również wiara osoby uzdrowionej i świadectwo jej życia chrześcijańskiego. Badanie każdego uzdrowienia obejmuje trzy etapy, w wyniku których orzeka się kolejno o uzdrowieniu „niespodziewanym”, „potwierdzonym” i „o charakterze wyjątkowym”.

Pierwszy etap badania przypadku uzdrowienia przez Komitet obejmuje odtworzenie historii choroby, określenie osobowości pacjenta, ocenę, czy dane uzdrowienie przekracza zwyczajowe przewidywania medycyny, i ustalenie okoliczności uzdrowienia. Niektóre sprawy są wówczas odrzucone, a inne są kwalifikowane jako „uzdrowienia niespodziewane”. W tym drugim przypadku biskup diecezji, na której terenie mieszka osoba uzdrowiona, zostaje poinformowany, że taki fakt miał miejsce i że prowadzone są w tej sprawie badania.

Drugi etap, dotyczący już wyłącznie „uzdrowień niespodziewanych”, polega na studiach porównawczych całej dokumentacji medycznej sprzed uzdrowienia i po nim, aby – przy udziale większej liczby ekspertów – potwierdzić „niecodzienny charakter” uzdrowienia.

Ostatni, trzeci etap, to uznanie „wyjątkowego charakteru uzdrowienia w obecnym stanie wiedzy naukowej”. Zebrana dokumentacja jest wówczas przekazywana przez biskupa Tarbes-Lourdes ordynariuszowi diecezji osoby uzdrowionej.

Zmiany obowiązujących dotąd zasad były konieczne, gdyż, przy obecnym rozwoju medycyny, trudno rozpatrywać przypadki według kryteriów przyjętych w sanktuarium w XIX wieku. Wątpliwości budziło zwłaszcza pojęcie choroby nieuleczalnej oraz wymaganie, aby osoba, która doznała cudownego uzdrowienia, nie była wcześniej leczona. – Każdy z chorych na raka, którzy przyjeżdżają dziś do Lourdes, wcześniej przeszedł chemioterapię. Trudno więc określić co jest zasługą medycyny, a co dziełem nadzwyczajnej interwencji Bożej – wyjaśnia były współprzewodniczący Komitetu prof. François-Bernard Michel, francuski pneumoalergolog z Narodowej Akademii Medycyny.

Profesor Michel podkreśla, że nie chodzi tu o „cuda z przeceny”, nie ma bowiem mowy o obniżeniu wymogów naukowych w badaniu przypadków uzdrowienia. Brana natomiast będzie pod uwagę zarówno ścisłość naukowa, jak też „wiara i przekonania osoby, która doświadczyła gwałtownej zmiany swego stanu zdrowia”.

Obok pojęcia cudu, które nie uległo zmianie, zostało wprowadzone „pojęcie «wiarygodnego świadectwa» osób, których wyleczenie jest związane z Lourdes”. Międzynarodowy Komitet Medyczny zaczął zajmować się także przypadkami uleczenia z chorób psychicznych i umysłowych. Wiele osób chorych na depresję czy przeżywających osobiste problemy, po pielgrzymce do sanktuarium odzyskuje ochotę do życia, widzi na nowo jego sens – twierdzi prof. Michel.

Ponad 80 proc. uznanych przez Kościół cudów dotyczy kobiet. Większość cudownie uzdrowionych osób pochodziła z Francji (56), a ponadto z Włoch (8), Belgii (3) oraz Austrii, Niemiec i Szwajcarii (po 1). Sześć osób doznało cudu za wstawiennictwem Matki Bożej z Lourdes nie odwiedzając sanktuarium, jednak większość (50) za sprawą kontaktu z wodą z groty Massabielskiej, zazwyczaj poprzez kąpiel w znajdujących się obok niej basenach. Najmłodsza cudownie uzdrowiona osoba miała zaledwie dwa lata.

Papieże w Lourdes

Związek chorych z pirenejskim sanktuarium spowodował, że gdy w 1992 r. Jan Paweł II ustanowił Światowy Dzień Chorego, na jego datę wybrał dzień pierwszego objawienia Matki Bożej w Lourdes – 11 lutego. Tam też, w 1993, 2004 i 2008 r. odbyły się centralne obchody tego Dnia.

Lourdes jest też miejscem narodzin ogólnoświatowego ruchu osób niepełnosprawnych „Wiara i Światło”, założonego przez Jeana Vaniera wraz z Marie-Hélène Mathieu. Powstał on podczas pierwszej międzynarodowej pielgrzymki osób niepełnosprawnych umysłowo, ich rodzin i przyjaciół do sanktuarium Matki Bożej na Wielkanoc 1971 roku.

Jednak do Lourdes przybywają nie tylko chorzy. Od 1873 r. odbywa się francuska pielgrzymka narodowa organizowana z inicjatywy ojców asumpcjonistów. W pierwszej pielgrzymce wzięły udział 492 osoby. Dziś pątników bywa 10 tys.

Od ponad 60 lat Lourdes jest też celem międzynarodowej pielgrzymki wojskowej. W pierwszej, w 1958 r., uczestniczyli wyłącznie żołnierze francuscy i niemieccy. W następnych latach do udziału w pielgrzymce zapraszani byli żołnierze z innych krajów europejskich oraz Ameryki Północnej i Australii. Polska była w 1991 r. pierwszym krajem z byłego bloku komunistycznego, którego żołnierze uczestniczyli w pielgrzymce.

Wśród pielgrzymujących do Lourdes znalazło się dwóch papieży. Jan Paweł II miał tu przyjechać w 1981 r., by wziąć udział w odbywającym się tam 42. Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym. Uniemożliwił to zamach z 13 maja 1981 r. Papież odwiedził sanktuarium dwa lata później: 14 i 15 sierpnia 1983 r., kiedy przypadała 125. rocznica objawień i 50. rocznica kanonizacji Bernadety. W grocie Massabielskiej Jan Paweł II – tak jak robią to pielgrzymi – zapalił świecę, napił się wody ze źródła, dotknął skały, na której ukazywała się Maryja, bardzo długo modlił się w ciszy, po czym odmówił różaniec. A przemawiając, podkreślił, że w Lourdes „Dziewica bez grzechu przyszła z pomocą grzesznikom. Ukazała nową i nieustanną aktualność pierwszych słów Jezusa w Ewangelii: «Nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię»”.

Po raz drugi przyjechał do Lourdes w 2004 r., również 14-15 sierpnia, w 150. rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP. Była to jego ostatnia zagraniczna podróż, w czasie której z największym wysiłkiem dokończył odprawianie Mszy św. Kilka miesięcy przed śmiercią, siedząc na wózku inwalidzkim jako „chory pośród chorych”, drżącym głosem wypowiedział przejmujące słowa: „Ze wzruszeniem odczuwam, że dotarłem do kresu mej pielgrzymki”. Mieszkał w jednym z pokojów domu opieki dla chorych.

Jego następca Benedykt XVI przejechał do Lourdes w 2008 r. z okazji 150. rocznicy objawień. Spędził w sanktuarium trzy dni. Odwiedził cztery etapy „drogi jubileuszowej”, którą w tamtym roku przemierzali pielgrzymi: kościół parafialny pw. Najświętszego Serca Pana, w którym ochrzczona była św. Bernadeta; Le Cachot – dawne więzienie, gdzie mieszkała uboga rodzina św. Bernadety w okresie objawień; grotę Massabielską oraz kaplicę szpitalną, gdzie Bernadeta przyjęła I Komunię św. Wziął udział w procesji Maryjnej z zapalonymi świecami i w procesji eucharystycznej. W jednej z homilii ukazał Maryję jako nauczycielkę modlitwy, która powinna być aktem miłości do Boga i ludzi. „Gdy modlimy się z Maryją, nasze serca otwierają się na tych, którzy cierpią” – powiedział Benedykt XVI.

W ub.r. katolickie Radio Notre-Dame zasugerowało, że możliwa jest wizyta papieża Franciszka w Lourdes 11 lutego 2022 r. Tego dnia przypadnie 30. rocznica ustanowienia przez Jana Pawła II Światowego Dnia Chorego, obchodzonego w Kościele katolickim. „Oczywiście, zaprosiłem papieża, kiedy spotkałem się z nim prawie rok temu. Wówczas nie potwierdził, ani nie odmówił. Ale zrozumiałem, że miał takie pragnienie” – powiedział rozgłośni bp Hérouard.

Na papieską wizytę w Lourdes ma nadzieję także mer gminy Tarbes, na terenie której znajduje się sanktuarium, Gérard Trémège, który podjął już kroki, aby oficjalne pismo w tej sprawie zostało wystosowane przez prezydenta Republiki Francuskiej Emmanuela Macrona. Wizyta mogłaby przyczynić się do ożywienia ruchu pielgrzymkowego w Lourdes, który zanotował olbrzymi spadek z powodu pandemii.

Sanktuarium narodowe

Na 52 hektarach powierzchni sanktuarium znajdują się 22 budowle. Do najczęściej odwiedzanych należą: grota Massabielska, górująca nad nią bazylika Niepokalanego Poczęcia, dolna bazylika Różańcowa oraz pobliska podziemna bazylika św. Piusa X. Tę ostatnią poświęcił w 1958 r. legat papieski kard. Angelo Giuseppe Roncalli, który kilka miesięcy później został papieżem. Gdy dziennikarze poprosili go o kilka słów do Francuzów, bez wahania powtórzył słowa Matki Bożej: „Pokutujcie! Pokutujcie! Pokutujcie!”.

Pielgrzymom przybywającym do Lourdes na stałe posługuje 30 kapelanów, pochodzących z różnych diecezji i zgromadzeń zakonnych, a także siostry z pięciu zgromadzeń. Wspomaga ich ponad 300 stałych i 100 sezonowych pracowników świeckich i około 7 tys. wolontariuszy. Roczne utrzymanie sanktuarium wynosi około 30 mln euro (ponad 130 mln zł), z których 90 proc. pochodzi z ofiar pielgrzymów, darowizn i spadków.

W czerwcu 2019 r. papież Franciszek mianował delegata „ad nutum Sactae Sedis” (podległego bezpośrednio Stolicy Apostolskiej) ds. sanktuarium w Lourdes. Został nim biskup pomocniczy w Lille, Antoine Hérouard. Był to wyraz troski o duszpasterstwo pielgrzymów i o to, by ośrodki kultu maryjnego „coraz bardziej były miejscami modlitwy i świadectwa chrześcijańskiego, odpowiadającymi potrzebom ludu Bożego”, jak napisał papież w liście do bp. Hérouarda.

Nominacja ta była wynikiem wizytacji, jaką przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji abp Rino Fisichella przeprowadził w sanktuarium w Lourdes jako specjalny wysłannik papieski. Ustanowienie „watykańskiego nadzoru” nad sanktuarium było sporym zaskoczeniem, tym bardziej, że nie konsultowano tego kroku z francuskim episkopatem. Mogło się wydawać, że w jakiejś mierze zakwestionowane zostały również dotychczasowe działania ordynariusza diecezji Tarbes i Lourdes bp. Nicolasa Brouweta. W ostatnich latach musiał on sprostać pogłębiającemu się deficytowi w budżecie sanktuarium, co okazało się tym trudniejsze, że w 2103 r. dwukrotnie zostało ono zalane przez powódź. Naprawą finansów zajął się skutecznie były dyrektor Renault. W 2018 r. po raz pierwszy nie było deficytu.

Bp Hérouard podkreślał jednak, że mianowanie papieskiego delegata nie oznacza, że w sanktuarium dochodziło do jakiś nieprawidłowości i wyjaśniał, że w jego misji nie chodzi o finanse. Sam jest pełen podziwu dla osiągnięć miejscowego ordynariusza. Wskazywał, że celem jego misji jest ożywienie duszpasterstwa, tak aby przesłanie z Lourdes pozostało czytelne, przyciągało pielgrzymów i docierało do współczesnego człowieka.

Tym bardziej, że – jak wyjaśniał sam bp Brouwet – blisko połowa odwiedzających Lourdes, to osoby przybywające indywidualnie, bez opieki duszpasterskiej i grupy pielgrzymkowej. I to właśnie one stanowią nowe wyzwanie duszpasterskie dla gospodarzy sanktuarium i lokalnego Kościoła.

Jedną ze spraw, którą Franciszek zlecił swemu delegatowi było opracowanie dla sanktuarium statusu kanonicznego w Kościele. Jego brak bywał źródłem problemów kompetencyjnych między miejscowym biskupem, rektorem, kapelanami i dyrektorem, którym jest osoba świecka. Do wyboru były trzy możliwości: sanktuarium diecezjalne, narodowe i międzynarodowe.

Działalność sanktuarium w Lourdes wykracza poza ramy diecezji Tarbes i Lourdes, choć jest w niej zakorzenione, bo objawienia Matki Bożej z 1858 r. miały miejsce właśnie tu, a nie gdzieś indziej. Z kolei sanktuarium międzynarodowe, które ma oddziaływanie na cały świat i gromadzi pielgrzymów z różnych jego stron, jest zarządzane bezpośrednio przez Stolicę Apostolską. Są tam więc dwaj biskupi: jeden dla diecezji, drugi dla sanktuarium, co rozrywa więź z diecezją, którą w Lourdes warto zachować.

Dlatego zdecydowano się na status sanktuarium narodowego (ma go np. Fatima w Portugalii). Jego statuty przyjmuje konferencja episkopatu, dlatego „cały Kościół we Francji jest odpowiedzialny za Lourdes i będzie się po trosze angażował w wewnętrzne życie i zarządzanie sanktuarium”.

Decyzję, podjętą 7 listopada ub.r. przez Konferencję Biskupów Francji, musi jeszcze zatwierdzić Stolica Apostolska. Nowy status niczego nie zmieni dla pielgrzyma przybywającego do Lourdes – uspokajał bp Hérouard.

COVID-19 w Lourdes

Gdy do Francji dotarła pandemia COVID-19, sanktuarium zostało zamknięte 17 marca ub.r. Był to pierwszy taki przypadek od czasów objawień. Pomimo zamknięcia trwała w nim jednak modlitwa, którą prowadzili posługujący w sanktuarium kapłani. Za pośrednictwem internetu uczestniczyły w niej codziennie co najmniej 3 mln osób.

– Przez cały ten czas my kapelani trzymaliśmy straż przed grotą. Tylko my mieliśmy do niej dostęp. Modliliśmy się non stop od rana do wieczora. Czuliśmy się jak Mojżesz z wyciągniętymi rękami. Modliliśmy się za całą ludzkość. Byliśmy niczym płuca tej modlitwy świata. Bo tak wiele osób prosiło nas, byśmy ich reprezentowali przed Maryją, byśmy zanieśli do Niej ich modlitwy. Były dni, że mieliśmy po 1,5 tys. stron tych intencji, imion – powiedział jeden z kapelanów ks. Nicola Ventriglia.

Po dwóch miesiącach, w maju, sanktuarium ponownie otwarto dla pielgrzymów. Jednak początkowo mogli tam przybywać tylko ci pątnicy, którzy mieszkają w promieniu 100 km. Dziennie odwiedzało to miejsce około 2500 osób, w weekendy dwukrotnie więcej. Aby wejść na teren sanktuarium, musieli nosić maseczkę ochronną. Poruszali się w dziesięcioosobowych grupach po wyznaczonych trasach. Mogli się pomodlić przed grotą, wyspowiadać, zapalić świecę i napić wody. Wizyty były z konieczności krótkie.

Pod koniec maja sanktuarium uczestniczyło w światowym różańcu online z papieżem Franciszkiem. Z kolei 16 lipca można było odbyć wirtualnie światową pielgrzymkę do Lourdes pod hasłem „Lourdes united” (Zjednoczone Lourdes). Piętnaście godzin transmisji na żywo w dziesięciu językach, bezpośrednio z groty objawień obejmowało Msze św. za wszystkie kontynenty, modlitwy różańcowe i procesje, a także przesłania osobistości religijnych i społecznych na temat solidarności, braterstwa, zaangażowania, pomocy, nadziei i poszukiwania sensu. Program zakończył się muzyką na żywo, a także relacjami i archiwalnymi nagraniami wideo, które wyjaśniały historię i znaczenie sanktuarium.

Od lata do Lourdes mogą już przyjeżdżać pątnicy z całej Francji, a nawet z zagranicy. Jednak ich liczba jest ograniczona. Np. na sierpniową narodową pielgrzymkę Francuzów, której przewodniczył kard. Pietro Parolin z Watykanu, przybyła jedynie 500-osobowa reprezentacja wiernych ze wszystkich diecezji. Nadal konieczne jest także przestrzeganie obostrzeń sanitarnych. Przy wejściu na teren sanktuarium liczy się wchodzących,, którzy muszą m.in. zachowywać metrowy dystans fizyczny, nosić maseczki ochronne, używać żelu dezynfekującego na bazie alkoholu. Procesje odbywają w inny sposób niż dotychczas – wierni stoją na swoich miejscach, a figura Matki Bożej jest niesiona pośród nich.

Pod koniec czerwca rektor sanktuarium prał. Olivier Ribadeau Dumas tłumaczył, że gdy nie ma pielgrzymów, dochody sanktuarium są zerowe, tymczasem ma ono 320 etatowych pracowników, którym musi płacić pensje. Dlatego finansowe przetrwanie tego miejsca pielgrzymkowego zależy od ofiarności wiernych.

Pandemia pogrążyła w głębokim kryzysie także samo Lourdes, które również żyje z usług dla pielgrzymów, stanowiących ponad 80 proc. wszystkich przybywających do miasta. Tymczasem 95 proc. zorganizowanych grup odwołało swój przyjazd w 2020 roku. Bez gości przeżywa ono najgorszy sezon turystyczny w swej historii. Otwarto zaledwie jedną trzecią hoteli. – Jeśli uda nam się w tym roku mieć ośmioprocentowe obłożenie, w porównaniu do 66 proc. w normalnych warunkach, to i tak uznam to za sukces, bo pozwoli mi to na opłacenie podstawowych kosztów – mówił France Bleu, prowadzący hotel w pobliżu sanktuarium. Restauracje i kawiarnie straciły połowę klientów. W podobnie trudnej sytuacji znajdują się sklepikarze i sprzedawcy pamiątek. – To bardzo trudny moment w naszej historii, bez konkretnej pomocy ze strony państwa wiele firm nie przetrwa – podkreślił Thierry Lavit, burmistrz tego maryjnego miasta.

Jednak ks. Ribadeau Dumas jest pewien, że „Lourdes się podniesie” i że „jest gotowe przygotować swą przyszłość”.


Źródło: ekai.pl

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Chorego

Od 1993 r. Kościół katolicki 11 lutego obchodzi Światowy Dzień Chorego. Jest to kolejna – obok wielu innych ważnych pomysłów duszpasterskich – niezwykle cenna inicjatywa Jana Pawła II, będąca odzewem na zgłaszane od wielu lat z różnych stron prośby i postulaty, aby przynajmniej jeden dzień w roku poświęcić w sposób szczególny tym, którzy fizycznie i duchowo nie mogą w pełni korzystać z życia i oczekują naszej pomocy i wsparcia oraz ich opiekunom. W odpowiedzi na te głosy Ojciec Święty ustanowił w liście z 13 maja 1992 r. wspomniany Światowy Dzień Chorego. W tym roku jest on obchodzony już po raz 29.

Obie te daty – listu i samego Dnia – upamiętniają dwa ważne wydarzenia z życia Kościoła katolickiego: 13 maja to wspomnienie pierwszego objawienia maryjnego w portugalskiej Fátimie (1917 r.), a 11 lutego obchodzimy wspomnienie pierwszego ukazania się Maryi św. Bernardecie Soubirous w Lourdes (1858 r.). Tak więc duchowym natchnieniem chorych i ich opiekunów, w tym dniu jest Matka Najświętsza i główne obchody Dnia odbywały się w wyznaczonych przez papieża znanych i zasłużonych sanktuariach maryjnych na całym świecie.

W 2008 r. Benedykt XVI zarządził, że centralne uroczystości będą się odbywać nie co roku, ale raz na dwa lub trzy lata, sam Dzień ma być natomiast obchodzony na szczeblu diecezjalnym i parafialnym. Z drugiej strony przypadająca w tymże roku 150. rocznica objawień w Lourdes tak czy owak ponownie zwracała uwagę opinii publicznej na to francuskie sanktuarium i jego miejsce w katolickim zaangażowaniu na rzecz chorych.

W liście do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady Duszpasterstwa Służby Zdrowia kard. Fiorenzo Angeliniego, ustanawiającym ten Dzień (z 1992 r.), Ojciec Święty podkreślił, że jego celem jest pobudzenie wrażliwości wiernych i całego Kościoła „i w konsekwencji wielu instytucji katolickich, działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej, na konieczność zapewnienia jak najlepszej opieki chorym; pomagania chorym w dostrzeżeniu wartości cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenia w duszpasterstwo służby zdrowia diecezji, wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych; popierania coraz bardziej owocnej służby wolontariatu; przypominania o potrzebie duchowej i moralnej formacji pracowników służby zdrowia; ukazywania znaczenia opieki duchowej nad chorymi ze strony kapłanów diecezjalnych i zakonnych, jak również tych wszystkich, którzy żyją i pracują obok cierpiących”.

Papieskie spotkania i inicjatywy na rzecz chorych

Światowy Dzień Chorego nie był jedynym przejawem zainteresowań św. Jana Pawła II ludźmi cierpiącymi i ich problemami oraz tymi, którzy się nimi opiekują. Przypomnijmy tu o jego regularnych spotkaniach z chorymi w czasie niemal każdej z jego licznych podróży apostolskich, przy czym często były to albo specjalne punkty programu (np. spotkania z chorymi w świątyniach, szpitalach i w innych miejscach), albo odbywały się one w ramach innych punktów, np. w czasie mszy św. chorzy często zajmowali oddzielny sektor w najbliższym sąsiedztwie ołtarza.

Należy też pamiętać, że papież sam gościł kilkakrotnie w szpitalu (niemal zawsze w rzymskiej klinice im. A. Gemellego) jako pacjent: po raz pierwszy trafił tam po zamachu na Placu św. Piotra 13 maja 1981 r., spędzając w klinice najpierw 3, a nieco później dwa tygodnie. Kolejne pobyty Jana Pawła II w rzymskiej placówce miały miejsce w latach 1992-2005 – łącznie było ich dziewięć.

Poza tym Ojciec Święty ponad 20 razy odwiedzał różne obiekty służby zdrowia Wiecznego Miasta: szpitale, kliniki, instytuty badawcze itp. a także chorych dostojników watykańskich i Kościoła powszechnego, np. kardynałów José Marię Bueno y Monreale (1982 r.), Johna Knoxa (1983 r.), Ugo Polettiego (1985 r.), Carlo Confalonieriego (1986 r.), Władysława Rubina (kilkakrotnie w jego domu), jak również prezydenta Włoch Sandro Pertiniego (1987 r.). Odwiedziny kliniki im. Gemellego były zresztą pierwszym w ogóle wyjściem nowo wybranego papieża poza Watykan, jeszcze przed oficjalnym objęciem przezeń urzędu – było to 17 października 1978 r., a Jan Paweł II nawiedził tam wówczas ciężko chorego swego przyjaciela, arcybiskupa (późniejszego kardynała) Andrzeja Marię Deskura (†3 września 2011 r.).

Ponadto 11 lutego 1984 r. Jan Paweł II ogłosił list apostolski „Salvifici doloris” – o chrześcijańskim sensie cierpienia a równo w rok później powołał do życia (motu prorpio „Dolentium hominum”) Papieską Komisję Duszpasterstwa Służby Zdrowia (w 1988 r., w wyniku ogólnej reformy Kurii Rzymskiej, przeobraziła się ona w Papieską Radę Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia, istniejącą do końca 2016 r.). 17 sierpnia 2016 jej zadania przejęła Dykasteria ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, nas której czele stoi kard. Peter Turkson (z Ghany). I wreszcie od 1993 r. obchodzimy w tym samym dniu Światowy Dzień Chorego.

Przebieg dotychczasowych Dni

Dotychczasowe Dni miały różny przebieg, ale zawsze włączał się w nie duchowo Ojciec Święty, chociaż formalnie przewodniczył im szef wspomnianej Papieskiej Rady, którym od początku do końca października 1995 r. był kard. F. Angelini, a od 18 kwietnia 2009 r. do swej śmierci 13 lipca 2016 r. urząd ten sprawował Polak abp Zygmunt Zimowski (ur. 7 IV 1949 r.). Zawsze też Papież przygotowuje (z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym) okolicznościowe orędzie, będące swego rodzaju programem duszpasterskim Kościoła w tej dziedzinie na dany rok.

Po raz pierwszy Dzień obchodzono w 1993 r. w całym Kościele, zazwyczaj w katedrach jako głównych kościołach poszczególnych diecezji. Na szczeblu centralnym odbyło się to jednocześnie w dwóch miejscach: w Lourdes, gdzie uroczystościom przewodniczył kard. Angelini jako osobisty wysłannik papieża i w bazylice św. Piotra, gdzie Mszy św. przewodniczył ówczesny wikariusz papieski dla diecezji rzymskiej kard. Camillo Ruini. Na zakończenie liturgii w wewnętrznej loggii świątyni ukazał się Ojciec Święty, który kilkanaście godzin wcześniej, w nocy z 10 na 11 lutego powrócił z podróży do Afryki i serdecznie pozdrowił uczestników uroczystości.

W następnych latach obchody centralne odbywały się kolejno: na Jasnej Górze (2. z kolei; 1994 r.), w Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej – Afryka; 3., 1995 r.), Guadalupe (Meksyk – Ameryka Łacińska; 4., 1996 r.), Fátimie (Portugalia; 5., 1997 r.), Loreto (Włochy; 6., 1998 r.), Harissie (Liban; 7., 1999 r.), w Rzymie (8., 2000 r.; był to jednocześnie Jubileusz Chorych i Pracowników Służby Zdrowia w ramach Wielkiego Jubileuszu Roku Świętego), Sydney (9., 2001 r.), Vailankamy (Indie; 10., 2002 r.), w Waszyngtonie (11., 2003 r.), po raz drugi w Lourdes (12., 2004 r.), Jaunde (13., Kamerun, 2005 r.), Adelaide (Australia, 14., 2006 r.), w Seulu (15., 2007 r.), Lourdes (16., 2008 r. – po raz trzeci; w 150. rocznicę objawień maryjnych w tym sanktuarium). W 2013 r. miejscem obchodów centralnych XXI Dnia było główne niemieckie sanktuarium maryjne w Altötting (w Bawarii), a w 2016 r. – Nazaret i Ziemia Święta.

Nowością spotkania w Loreto było poprzedzenie go kongresem międzynarodowym, poświęconym służbie zdrowia, ściślej – związkom między gospodarką a zdrowiem i jego ochroną. Odtąd jest to jeden ze stałych punktów centralnych obchodów kolejnych Dni.

Tradycyjnie współorganizatorem Dnia jest Caritas, na szczeblu zarówno ogólnokrajowym, jak i diecezjalnym, przygotowując uroczyste Msze św. i odwiedziny chorych w domach i szpitalach. Na przykład w 2010 roku spotkania z chorymi w Polsce zorganizowały 34 diecezjalne oddziały Caritas. W tym czasie 7130 wolontariuszy, głównie ze Szkolnych Kół Caritas i Centrów Wolontariatu, odwiedzało chore dzieci, starszych i osoby niepełnosprawne w placówkach służby zdrowia i domach. Wspólnie się modlono i rozmawiano, a wolontariusze przekazywali chorym okolicznościowe upominki. W 40 katedrach odprawiono okolicznościowe Msze święte z udziałem osób chorych, ich bliskich oraz pracowników służby zdrowia i tych, którzy opiekują się chorymi i niepełnosprawnymi.

Duszpasterstwo chorych i służby zdrowia

W wielu krajach w ramach miejscowych episkopatów istnieją formalne struktury (komisje, rady lub inne) duszpasterstwa chorych i służby zdrowia. W Polsce tradycje w tej dziedzinie sięgają pierwszej połowy XX wieku, a w formie zorganizowanej duszpasterstwo chorych powstało w 1930 r. we Lwowie. Dziś w naszym kraju stanowią one bardzo rozbudowaną gałąź apostolatu, obejmując zarówno ogólne duszpasterstwo służby zdrowia (oddzielnie lekarzy i średniego personelu medycznego), jako i duszpasterstwa środowiskowe, np. niewidomych, głuchych, niepełnosprawnych ruchowo i umysłowo itp. W łonie Konferencji Episkopatu Polski istnieje Zespół ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, któremu obecnie przewodniczy bp Romuald Kamiński.

W tym kontekście warto przypomnieć postać ks. Michała Rękasa (1895-1964) – kapłana archidiecezji lwowskiej, który przeszczepił do Polski ideę apostolstwa chorych. Zasłużył się on zresztą nie tyko na płaszczyźnie, by tak rzec, organizacyjnej, ale co najmniej w różnym stopniu w wymiarze duchowym. Na przykład na długo przed zmianami wprowadzonymi przez Sobór Watykański II, proponował i starał się wcielać w życie takie „nowinki”, jak zastąpienie terminu „ostatnie namaszczenie” przez sakrament chorych, skrócenie postu eucharystycznego dla chorych (tzn. nie od północy, jak to obowiązywało przed Vaticanum II, ale na godzinę przed Komunią, a w skrajnych przypadkach chorobowych nawet jeszcze bardziej), propagował częstą Komunię św. dla chorych i zezwolenie na odprawianie Mszy św. w ich domach. Zmiany te, dziś powszechnie przyjęte, wprowadził Sobór po 1965 r.

Źródło: ekai.pl

Papież do Polaków: życzę, by w każdej życia sytuacji towarzyszyła wam serdeczna rozmowa z Chrystusem

Myśląc o codziennej modlitwie, życzę, by w każdej życia sytuacji towarzyszyła wam serdeczna rozmowa z Chrystusem – powiedział papież Franciszek w pozdrowieniach do Polaków podczas środowej audiencji generalnej.

Publikujemy pełny tekst pozdrowień:

Pozdrawiam serdecznie Polaków. Myśląc o codziennej modlitwie, życzę, by w każdej życia sytuacji towarzyszyła wam serdeczna rozmowa z Chrystusem; nie tylko ta przed Najświętszym Sakramentem, przed krzyżem, czy obrazem, ale także ta zanoszona w drodze do pracy, w podróży, czy podczas codziennych zajęć. Niech taka modlitwa stanie się waszym zwyczajem. Z serca wam błogosławię.

vaticannews / BP KEP

ORĘDZIE PAPIEŻA FRANCISZKA NA XXIX ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO 2021 r.

Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście (Mt 23, 8). Relacja zaufania u podstaw opieki nad chorymi

Drodzy Bracia i Siostry!

Obchody XXIX Światowego Dnia Chorego, które odbędą się 11 lutego 2021 r., we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, to odpowiedni moment, by zwrócić szczególną uwagę na chorych i na tych, którzy się nimi opiekują, zarówno w miejscach przeznaczonych na ich pielęgnację, jak i na łonie rodziny czy wspólnot. Nasze myśli kierujemy w szczególności do tych, którzy na całym świecie cierpią z powodu skutków pandemii koronawirusa. Wszystkim, zwłaszcza najuboższym i usuniętym na margines wyrażam moją duchową bliskość, zapewniając o trosce i miłości Kościoła.

1. Temat tego dnia czerpie inspirację z fragmentu Ewangelii, w którym Jezus krytykuje obłudę tych, którzy mówią, ale nie czynią (por. Mt 23, 1-12). Kiedy wiara sprowadza się do pustej retoryki, nie angażując się w historię i potrzeby drugiego, wówczas brakuje spójności między wyznawaną wiarą a prawdziwym życiem. Jest to poważne zagrożenie. Dlatego Jezus używa mocnych wyrażeń, aby ostrzec przed niebezpieczeństwem popadnięcia w bałwochwalstwo samego siebie i stwierdza: „Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście” (w. 8).

Krytyka, którą Jezus kieruje do tych, którzy „mówią, a nie czynią” (w. 3) jest zbawienna zawsze i dla wszystkich, ponieważ nikt nie jest odporny na zło obłudy, zło bardzo poważne, które uniemożliwia nam rozwój jako dzieci jedynego Ojca, powołane do życia powszechnym braterstwem.

Wobec sytuacji potrzeby brata i siostry, Jezus przedstawia wzór zachowania całkowicie przeciwny obłudzie. Proponuje, by zatrzymać się, wysłuchać, nawiązać bezpośrednią i osobistą relację z drugim człowiekiem, poczuć dla niego czy dla niej empatię i wzruszenie, zaangażować się w jego cierpienie do tego stopnia, by zatroszczyć się o niego w posłudze (por. Łk 10, 30-35).

2. Doświadczenie choroby sprawia, że odczuwamy naszą bezradność, a jednocześnie wrodzoną potrzebę drugiego człowieka. Jeszcze wyraźniejszym staje się fakt, iż jesteśmy stworzeniem i w sposób oczywisty odczuwamy naszą zależność od Boga. Gdy jesteśmy chorzy, niepewność, strach a niekiedy przerażenie przenikają bowiem nasze umysły i serca. Znajdujemy się w sytuacji bezsilności, ponieważ nasze zdrowie nie zależy od naszych zdolności ani od naszego „zatroskania” (por. Mt 6, 27).

Choroba narzuca pytanie o sens, które w wierze skierowane jest do Boga: pytanie, które szuka nowego znaczenia i nowego kierunku dla egzystencji, a które niekiedy nie od razu może znaleźć odpowiedź. W tych żmudnych poszukiwaniach nie zawsze są w stanie nam pomóc przyjaciele i krewni.

Symboliczna pod tym względem jest biblijna postać Hioba. Jego żona i przyjaciele nie potrafią towarzyszyć mu w nieszczęściu, wręcz przeciwnie, oskarżają go, potęgując jego samotność i zagubienie. Hiob wpada w stan opuszczenia i niezrozumienia. Ale właśnie poprzez tę skrajną kruchość, odrzucając wszelką obłudę i obierając drogę szczerości wobec Boga i wobec innych, sprawia, że jego uporczywe wołanie dociera do Boga, który w końcu odpowiada, otwierając przed nim nową perspektywę. Potwierdza, że jego cierpienie nie jest naganą ani karą, nie jest też stanem oddalenia od Boga ani oznaką Jego obojętności. Zatem z poranionego i uzdrowionego serca Hioba wypływa ta tętniąca życiem i wzruszająca wypowiedź, skierowana do Pana: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem” (42, 5).

3. Choroba ma zawsze oblicze, i to nie tylko jedno: ma oblicze każdego chorego i każdej chorej, także tych osób, które czują się lekceważone, wykluczone, ofiar niesprawiedliwości społecznej, która odmawia im praw podstawowych (por. Fratelli tutti, 22). Obecna pandemia ujawniła wiele nieprawidłowości w systemach opieki zdrowotnej oraz braki w zakresie pomocy udzielanej chorym. Osoby starsze, najsłabsze i najbardziej bezbronne nie zawsze mają zapewniony dostęp do opieki i nie zawsze odbywa się to w sposób sprawiedliwy. Zależy to od decyzji politycznych, sposobu zarządzania zasobami i zaangażowania osób zajmujących odpowiedzialne stanowiska. Inwestowanie środków w leczenie i opiekę nad chorymi jest priorytetem związanym z zasadą, że zdrowie jest podstawowym dobrem wspólnym. Jednocześnie pandemia uwydatniła poświęcenie i wielkoduszność pracowników służby zdrowia, wolontariuszy, pracowników i pracownic, księży, zakonników i zakonnic, którzy dzięki profesjonalizmowi, ofiarności, poczuciu odpowiedzialności i miłości bliźniego pomagali, pielęgnowali, pocieszali i służyli wielu osobom chorym i ich rodzinom. To milcząca rzesza mężczyzn i kobiet, którzy postanowili spojrzeć na te oblicza, troszcząc się o rany pacjentów, których odczuwali jako bliskich z racji wspólnej przynależności do rodziny ludzkiej.

Bliskość jest tak naprawdę cennym balsamem, który daje wsparcie i pocieszenie tym, którzy cierpią w chorobie. Jako chrześcijanie, przeżywamy bliskość jako wyraz miłości Jezusa Chrystusa, Dobrego Samarytanina, który ze współczuciem stał się bliskim każdego człowieka zranionego przez grzech. Zjednoczeni z Nim przez działanie Ducha Świętego jesteśmy powołani, by być miłosierni jak Ojciec i miłować zwłaszcza naszych braci chorych, słabych i cierpiących (por. J 13, 34-35). Przeżywamy tę bliskość nie tyko osobiście, ale także w formie wspólnotowej. Braterska miłość w Chrystusie rodzi bowiem wspólnotę, która potrafi leczyć, która nikogo nie opuszcza, która włącza i przyjmuje przede wszystkim najsłabszych.

W związku z tym chciałbym przypomnieć o znaczeniu solidarności braterskiej, która wyraża się konkretnie w służbie i może przybierać różne formy, które wszystkie są ukierunkowane na wspieranie naszego bliźniego. „Służenie oznacza troszczenie się o osoby słabe w naszych rodzinach, w naszym społeczeństwie, w naszym narodzie” (Homilia na placu Rewolucji w Hawanie, 20 września 2015 r.: L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10 (376)/2015, s. 23). W tym zaangażowaniu każdy jest w stanie „zostawić na boku swoje dążenia, oczekiwania, swoje pragnienia bycia wszechmocnym w obliczu konkretnego spojrzenia najsłabszych. [...] Służba zawsze patrzy w twarz brata, dotyka jego ciała, czuje jego bliskość, a nawet w pewnych przypadkach «znosi» ją i zabiega o rozwój brata. Dlatego służba nigdy nie jest ideologiczna, ponieważ nie służy się ideom, ale służy się osobom” (por. tamże).

4. Dla dobrej terapii decydujące znaczenie ma aspekt relacyjny, dzięki któremu można mieć podejście całościowe do chorego. Docenianie tego aspektu pomaga również lekarzom, pielęgniarkom, specjalistom i wolontariuszom, aby otoczyć opieką osoby cierpiące, aby im towarzyszyć w procesie uzdrowienia, dzięki relacji międzyosobowej, opartej na zaufaniu (por. Nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia [2016], 4). Chodzi zatem o ustanowienie paktu między osobami potrzebującymi opieki a tymi, którzy się nimi opiekują; paktu opartego na wzajemnym zaufaniu i szacunku, szczerości i dyspozycyjności, aby przezwyciężyć wszelkie bariery obronne, umieścić w centrum godność chorego, chronić profesjonalizm pracowników służby zdrowia i utrzymywać dobre relacje z rodzinami pacjentów.

To właśnie ta relacja z osobą chorą znajduje niewyczerpane źródło motywacji i mocy w miłości Chrystusa, jak pokazuje tysiącletnie świadectwo mężczyzn i kobiet, którzy stali się świętymi służąc chorym. Z tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa wypływa bowiem ta miłość, która potrafi nadać pełen sens zarówno sytuacji pacjenta, jak i tego, kto się o niego troszczy. Zaświadcza o tym wielokrotnie Ewangelia, ukazując, że uzdrowienia dokonane przez Jezusa nigdy nie są gestami magicznymi, lecz zawsze są owocem spotkania, relacji międzyosobowej, w której dar Boży, ofiarowany przez Jezusa, odpowiada na wiarę osoby, która go przyjmuje, co podsumowują słowa, które Jezus często powtarza: „twoja wiara cię ocaliła”.

5. Drodzy bracia i siostry, przykazanie miłości, które Jezus pozostawił swoim uczniom, znajduje konkretną realizację także w relacji z chorymi. Społeczeństwo jest bardziej ludzkie, jeśli potrafi bardziej zatroszczyć się o swoich słabych i cierpiących członków, a zdoła czynić to skutecznie będąc ożywione miłością braterską. Dążmy do tego celu i sprawmy, aby nikt nie został pozostawiony sam sobie, aby nikt nie czuł się wykluczony lub opuszczony.

Powierzam wszystkich chorych, pracowników służby zdrowia i tych, którzy troszczą się o cierpiących, Maryi, Matce Miłosierdzia i Uzdrowieniu Chorych. Niech z Groty w Lourdes i z Jej niezliczonych sanktuariów na całym świecie wspiera naszą wiarę i naszą nadzieję, i pomaga nam troszczyć się o siebie nawzajem z bratnią miłością. Wszystkim i każdemu z was z serca udzielam mojego błogosławieństwa.

Rzym, u św. Jana na Lateranie, dnia 20 grudnia 2020 r., w IV Niedzielę Adwentu.

 

Franciscus

 

Panie, wszyscy Cię szukają - rozważanie na V Niedzielę Zwykłą

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.

Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem».

I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Rozważanie:

Cierpiący Hiob i tłumy znoszące swoich chorych do Chrystusa, to coś co bardzo łatwo wyobrazić sobie w dzisiejszych czasach. Ludzkość dokonała ogromnego postępu, sięgnęliśmy gwiazd, ale choroby, cierpienia i śmierci nie udało się zlikwidować. A Chrystus Uzdrowiciel, jednym prostym gestem leczący najpoważniejsze choroby duszy i ciała... jakże bardzo byłby nam dzisiaj potrzebny… Tak, Chrystus na pewno jest poszukiwany także i dzisiaj. I to nie tylko jako Cudowny Lekarz ludzkich chorób fizycznych, psychicznych i duchowych. On jest także poszukiwany, jako Przyjaciel, jako Droga, jako Sens, jako Szczęście, jako Prawda a w końcu jako samo Życie. Ale skoro jest tak bardzo poszukiwany, to dlaczego tak niewielu Go znajduje ... ? Chyba dlatego, że Jego wyznawcy nie umieją Go innym pokazać. A ja? Jakim jestem chrześcijaninem, jakim uczniem Chrystusa? Skoro tak bardzo Go wszyscy szukają, to dlaczego nie umiem Go innym pokazać? Mogę to przecież zrobić nie przez napuszone i wielkie słowa, ale przez proste i czytelne gesty, przez dobre życie, przez dobro świadczone na co dzień innym, przez życzliwość, serdeczność, uprzejmość, miłosierdzie, przez wyrozumiałość, usłużność, altruizm ... A dlaczego tak nie jest? Dlaczego nie ukazuję? Czyżby dlatego, że to tak trudno? A przecież od innych tego samego oczekuję, na to samo liczę, to samo chciałbym uzyskać. Bo dookoła mnie tacy sami chrześcijanie i uczniowie Chrystusa ... A może dlatego, że chrześcijaninem, katolikiem, uczniem Chrystusa jestem tylko w niedzielę, od święta i we Wigilię, lub przy okazji jakiejś akcji charytatywnej? "Panie, gdzie się ukryłeś? Wszyscy Cię szukają?" Ja sam Cię ukryłem w mojej malutkiej, niedzielnej prywatnej religijności od święta ...

Spowiedź pierwszopiątkowa w Naszej Parafii

Zbliża się pierwszy piątek miesiąca. Okazja do spowiedzi świętej w naszej Parafii - codziennie przed każdą Mszą Świętą.

Ponadto w pierwszy piątek miesiąca okazja do spowiedzi świętej od godziny 16:00. Do skorzystania z tego Sakrament w sposób szczególny zachęcam dzieci i młodzież z naszej Parafii.

Wśród różnych przejawów kultu Najświętszego Serca Jezusa najbardziej popularną formą jest nowenna dziewięciu pierwszych piątków miesiąca. Ma ona swoje źródło w objawieniach św. Małgorzaty Marii Alacoque. Chrystus prosił ją, by przyjmowała Go tak często w Komunii świętej, jak tylko otrzyma na to pozwolenie, szczególnie jednak w pierwszy piątek każdego miesiąca.

Z praktyką tą niepodzielnie więc związane są pierwsze piątki miesiąca i Komunia świętej wynagradzająca. Sam Zbawiciel domagał się od św. Małgorzaty Marii, aby uroczystość Jego Serca obchodzono w piątek po oktawie Bożego Ciała: „Dlatego żądam od Ciebie, żeby pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała był poświęcony na szczególną uroczystość ku uczczeniu Mojego Serca, aby w tym dniu przystępowano do Komunii Świętej i składano uroczyste wynagrodzenie przez publiczne akty przebłagania, ażeby naprawić zniewagi, jakich to Serce doznało podczas wystawienia na ołtarzach. Obiecuję Ci również, że Moje Serce rozszerzy się, by rozlewać obficie strumienie swej Boskiej miłości na tych, którzy Mu oddawać będą tę cześć i którzy starać się będą, by Mu była oddawana”.

Pierwszy piątek jest dniem w sposób szczególny poświęconym przeżywaniu miłości Bożego Serca. Pomaga w tym uczestnictwo we Mszy oraz przyjmowanie Komunii świętej. Czynimy to w duchu wynagrodzenia za grzechy, gdyż takie było życzenie Pana Jezusa, przekazane św. Małgorzacie Marii.

Pan Jezus przez Komunię pragnie udzielić nam swego życia, upodobnić nas do siebie jako ofiary i złączyć nas ze sobą. W Komunii wynagradzającej ofiarujemy Bogu Jezusa Chrystusa, Baranka Bożego. Każdy bowiem piątek przypomina nam Wielki Piątek, kiedy Chrystus złożył się Ojcu za nas w ofierze na Kalwarii. W tym dniu nasze wynagrodzenie łączy się z najwyższym wynagrodzeniem Jezusa.

Jeżeli tyle owoców przynosiły dobrze przeżywane pierwsze piątki miesiąca w przeszłości, to również i dzisiaj winny one przynosić błogosławione owoce w życiu czcicieli Serca Jezusa. Powinniśmy się tylko starać sami pobożnie je przeżywać, i innych do tego zachęcać.

OBIETNICE PANA JEZUSA DLA CZCICIELI JEGO SERCA:

  1. DAM IM ŁASKI, POTRZEBNE W ICH STANIE.
  2. ZAPEWNIĘ POKÓJ W ICH RODZINACH.
  3. BĘDĘ ICH POCIESZAŁ W UTRAPIENIACH.
  4. BĘDĘ ICH PEWNĄ UCIECZKĄ W ŻYCIU, A SZCZEGÓLNIE W GODZINĘ ŚMIERCI.
  5. BĘDĘ IM BŁOGOSŁAWIŁ W ICH PRZEDSIĘWZIĘCIACH.
  6. GRZESZNICY ZNAJDĄ W MYM SERCU ŹRÓDŁO I OCEAN MIŁOSIERDZIA.
  7. DUSZE OZIĘBŁE STANĄ SIĘ GORLIWYMI.
  8. DUSZE GORLIWE PRĘDKO DOJDĄ DO DOSKONAŁOŚCI.
  9. BĘDĘ BŁOGOSŁAWIŁ DOMOM, W KTÓRYCH WIZERUNEK SERCA MOJEGO BĘDZIE CZCZONY.
  10. OSOBY, KTÓRE BĘDĄ TO NABOŻEŃSTWO ROZSZERZAŁY, BĘDĄ MIAŁY IMIĘ SWOJE WYPISANE W SERCU MOIM.
  11. DAM KAPŁANOM DAR WZRUSZANIA SERC NAWET NAJTWARDSZYCH.
  12. W NADMIARZE MIŁOSIERDZIA SERCA MOJEGO PRZYRZEKAM TYM WSZYSTKIM, KTÓRZY BĘDĄ KOMUNIKOWAĆ W PIERWSZE PIĄTKI MIESIĄCA PRZEZ DZIEWIĘĆ MIESIĘCY Z RZĘDU W INTENCJI WYNAGRODZENIA, ŻE MIŁOŚĆ MOJA UDZIELI ŁASKĘ POKUTY, IŻ NIE UMRĄ W MOJEJ NIEŁASCE, ANI BEZ SAKRAMENTÓW ŚWIĘTYCH, A SERCE MOJE BĘDZIE IM PEWNĄ UCIECZKĄ W OSTATNIEJ GODZINIE ŻYCIA.

List na Dzień Życia Konsekrowanego 02.02.2021

List Przewodniczącego Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego
i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego na Dzień Życia Konsekrowanego
2.02.2021 r.

 

Umiłowani w Chrystusie Panu Bracia i Siostry!

Każdy z nas został obdarzony łaską wiary, o którą – aby jej nie utracić – musimy się troszczyć. Odpowiednie narzędzia ku temu otrzymaliśmy od Boga na Chrzcie Świętym. Czy jednak zdajemy sobie sprawę z tego, jak wielkie rzeczy dzieją się podczas tego sakramentu? Św. Ludwik M. Grignion de Montfort, autor Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Matki Bożej pisze, że ślubowanie chrzcielne to największe i najbardziej podstawowe zobowiązanie naszego życia wiary. Dlaczego? Dlatego, że wyrzekamy się wtedy szatana i jego pychy oraz wyznajemy wiarę w Trójjedynego Boga, w którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. On, jako jedyny, ma moc skutecznie wspomagać nas w walce z otaczającym złem, tak by dojść do pełni życia w miłości. Święty Ludwik zaznacza także, że głównej przyczyny zepsucia ludzkich serc należy doszukiwać się w zapominaniu zobowiązań chrzcielnych, przy czym jedynym środkiem zaradczym wobec szerzącego się zła jest odnawianie i wypełnianie chrzcielnych obietnic.

Siostry i Bracia, Bóg pragnie, abyśmy Go bardziej znali, kochali i dzielili się Nim z innymi. Od nas jednak zależy to, w jaki sposób i kiedy otworzymy się na Jego Boskie uzdrawiające działanie, pamiętając nade wszystko o Chrzcie Świętym, podczas którego – najczęściej dzięki naszym rodzicom – oddaliśmy się pod opiekę Miłosiernego Boga. Na drodze wiary Bóg nigdy nie zostawia nas samych, daje nam przykłady świętych, pośród których szczególne miejsce zajmuje Najświętsza Maryja Dziewica i św. Józef, Jej Oblubieniec. Oni to dzisiaj zapraszają nas do wspólnego przeżycia Święta Ofiarowania Pańskiego.

Przychodzić do Światła

Święto to, zwane potocznie Świętem Matki Bożej Gromnicznej, wiąże się ściśle ze świecą, symbolem światła, które rozprasza mroki naszego życia. To Jezus jest owym ŚWIATŁEM, a Maryją Tą, która z woli Bożej przynosi JE światu. Czyż wydarzenie to nie przypomina nam znowu o naszym Chrzcie Świętym, kiedy to od Paschału – znaku Zmartwychwstałego Chrystusa – zapala się świecę, której światło, nie tylko symbolicznie, ma towarzyszyć naszemu życiu? Maryja z Józefem zapraszają nas dziś, byśmy troszczyli się o to światło i przez wytrwałą modlitwę we wspólnocie Kościoła pielęgnowali swoją więź z Jezusem. Źródłem i szczytem naszej modlitwy jest Eucharystia – Święta Wieczerza, która uzdalnia nas do trwania w jedności z Bogiem. Tylko mocą płynącą z Eucharystii możemy pokonać każdą ciemność naszego życia i przebywać nieustannie w kręgu Bożego światła.

Dziś obchodzą swoje święto osoby konsekrowane, które – jak przypomina nam św. Jan Paweł II – są znakiem i zapowiedzią świata przyszłego, w którym Jezus Chrystus, Pan uniżony i uwielbiony, ubogi i wywyższony, stanie się pełną i nieprzemijającą radością dla nas i dla naszych braci i sióstr, wraz z Ojcem i Duchem Świętym (VC 110).
Bóg wybrał niektórych z nas, by na drodze życia według ślubowanych rad ewangelicznych byli dla wszystkich znakiem przyszłego życia. Obchodząc kolejny Światowy Dzień Życia Konsekrowanego, dziękujemy Bogu za wszystkie osoby, które podjęły to powołanie.

Słuchać, by tworzyć wspólnotę

Wydarzenie, które dziś wspominamy – Ofiarowanie Pana Jezusa – dokonuje się w Świątyni, miejscu, które Bóg wybrał, aby być bliżej każdego z nas. Ona jest Jego Domem, w którym pragnie spotykać się z nami, i w ten sposób łączyć nas w jedną Bożą Rodzinę.

Przychodząc do Świątyni na Eucharystię – Świętą Wieczerzę, przychodzimy tworzyć wspólnotę wiary, nadziei i miłości. Na podobieństwo stołu, z którego spożywamy posiłki dla ciała, podczas Eucharystii Bóg staje się Pokarmem dla naszego ducha, umacnia nas od wewnątrz. To tu słuchamy Słowa Bożego i spożywamy Ciało i Krew Chrystusa. Słowo ma moc rozjaśnić ciemności naszego serca, Ciało Chrystusa umacnia nas w codziennym pielgrzymowaniu do domu Ojca, stając się Pokarmem na życie wieczne. Nie jest jednak łatwo zrozumieć tajemnicę Eucharystii i Wspólnoty Kościoła, w której Ona się dokonuje. W tym względzie – w każdym z nas – toczy się walka duchowa, która pokazuje, jak trudno wytrwać przy Słowie Bożym.

Niestety, w codzienności życia zapominamy, że Bóg chce nam towarzyszyć i chronić przed oszustwem grzechu, który zniekształca nam obraz Boga i Jego Wspólnoty. Jakże często zastępujemy Słowo Boże pustymi nowinkami czy zewnętrznymi informacjami, które zagłuszają głębię Bożego Słowa. Wtedy, gdy człowiek ulegnie pokusie zatopienia się w słowie ludzkim, zaczyna myśleć, działać i żyć wyłącznie tym, co zewnętrzne, narażając się ostatecznie na wielkie rozczarowanie i zniechęcenie życiem. Słowo Boże zaprasza nas do wejścia w przestrzeń Bożego życia. Ono sprawia, że każde wydarzenie, nawet to trudne, nabiera sensu i może nas przybliżyć do Boga i drugiego człowieka. W przestrzeni Słowa Bożego nie ma sytuacji po ludzku straconych.

Widzieć człowieka i dzielić się wiarą

Wiara, która rodzi się ze słuchania Słowa Bożego, może dojrzewać tylko we wspólnocie. Wspólnota jest przestrzenią jej wzrostu i rozwoju. To we wspólnocie, wśród ludzi można doświadczać miłości i uczyć się prawdziwie kochać. Wspólnota jest także naszą siłą, gdy słabniemy, podporą, gdy upadamy, pomaga iść do celu, gdy tracimy nadzieję. Jednym słowem, jest ona wsparciem w każdej naszej potrzebie. Począwszy od Chrztu Świętego jesteśmy włączeni we wspólnotę Kościoła i otoczeni jego modlitwą. Kościół to wspólnota Boga i ludzi, której – pomimo słabości tych drugich, bramy piekielne nie przemogą. Siłą Kościoła jest bowiem sam Bóg, to On go buduje i gdy trzeba, przeprowadza przez każdą ciemną dolinę. Dlatego we wspólnocie Kościoła wraz z psalmistą możemy wołać: zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.

Znakiem sensu życia wspólnotowego są osoby konsekrowane. We wspólnocie swojego zgromadzenia, instytutu, we wspólnocie Kościoła czy po prostu tam, gdzie posługują, nie rozstając się ze Świątynią, przypominają nam o nieustannej obecności Boga w naszym życiu. Ich wierne trwanie na modlitwie i w pracy, w świecie doświadczonym osłabieniem więzi małżeńskich, rodzinnych i społecznych nabiera szczególnego znaczenia. Dziś wiele osób doświadcza głębokiego kryzysu wiary, inni porzucają wspólnotę Kościoła. W tej sytuacji wspólnoty zakonne stają się swego rodzaju źródłami światła w świecie pogrążonym w ciemności rozproszenia. Dzięki ich wytrwałej modlitwie możemy uczestniczyć w radosnym okrzyku Symeona: Teraz, o Panie, pozwól odejść swemu słudze w pokoju, bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów. Światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. I my chciejmy wytrwale oczekiwać obietnicy Bożej i wierzyć, że każda ciemność prędzej czy później zostanie rozproszona światłem płynącym z zaufania Bogu
i Jego Słowu.

Żyć Bożą obecnością

Osoby konsekrowane są w sposób szczególny powołane do przeżywania tajemnicy Bożej obecności na drodze wiary. W ten sposób pomagają nam właściwie rozeznawać wolę Boga w naszym życiu i przyjmować ją z przekonaniem, że Bóg pragnie dla nas wyłącznie DOBRA. Dobra, którego ostateczny kształt poznamy w wieczności. Dziękujemy dziś za siostry i braci, za dziewice konsekrowane i pustelników, za osoby żyjące w instytutach świeckich. To ich obecność sprawia, że nie czujemy się sami, towarzyszą nam oni w wielu przestrzeniach naszego życia i pomimo tego, że sami doświadczają ludzkich ułomności, chcą nam służyć i być dla nas wsparciem.

Ostatni czas, naznaczony dramatem pandemii, stał się dla wielu z nas próbą wiary, a zarazem sprawdzianem wzajemnej odpowiedzialności za siebie. W tej przestrzeni nie zabrakło obecności osób konsekrowanych, którzy spieszyli i spieszą z pomocą potrzebującym, chorym, cierpiącym, osamotnionym, ubogim i zapomnianym. Ich obecność jakże często pomaga nam odzyskać utraconą nadzieję i wiarę w to, że Bóg jest naszym Ojcem.

Zakończenie

Dziękujemy wszystkim konsekrowanym, którzy w tak różnorodny sposób towarzyszą naszej codzienności. Wiemy doskonale, jak wiele dzieł, których nie sposób tu wymienić, podejmują oni w Kościele i świecie. Niech dobry Bóg wynagradza Wasze poświęcenie i Wasz trud codziennym błogosławieństwem. Prośmy także – jak zawsze – o wierne powołania do tej szczególnej służby Bożej.

Niech św. Józef – Opiekun Jezusa, ukochany ojciec, ojciec czułości, w posłuszeństwie i w gościnności; ojciec twórczej odwagi, robotnik, zawsze w cieniu – jak nazwał Go Ojciec Święty Franciszek, ogłaszając tak niedawno Rok św. Józefa, otacza nas wszystkich swą szczególną opieką i umacnia w wierności na drodze powołania, które każdy z nas otrzymał. Bądźmy wierni Bogu, słuchając i wypełniając Jego Słowo, w czym niech nas wspomaga Maryja, Matka Boga, Matka Kościoła oraz nasza Matka.

 

+ Jacek Kiciński CMF
Przewodniczący Komisji
Instytutów Życia Konsekrowanego

i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego KEP

Przygotowanie katechetyczne i duszpasterskie do I Komunii Świętej

          Gliwice 1 luty 2021 r.

Kuria Diecezjalna w Gliwicach                                         

Wydział Nauki i Kultury Chrześcijańskiej

Sekcja Szkolno-Katechetyczna

 

INSTRUKCJA

PRZYGOTOWANIE KATECHETYCZNE I DUSZPASTERSKIE DZIECI PRZYGOTOWUJĄCYCH SIĘ W PARAFII DO SAKRAMENTÓW

 POKUTY I EUCHARYSTII

 

          W związku z powrotem uczniów edukacji wczesnoszkolnej (kl. I-III) do nauczania stacjonarnego, Sekcja Szkolno-Katechetyczna Wydziału Nauki i Kultury Chrześcijańskiej Kurii Diecezjalnej w Gliwicach, podaje kilka pomocnych wskazań dotyczących formacji katechetycznej i duszpasterskiej dzieci przygotowujących się w parafii do przyjęcia sakramentów pokuty i Eucharystii.

          W zależności od rozwoju sytuacji pandemicznej w Polsce, szczegółowe wytyczne dotyczące organizacji jak i samego przebiegu uroczystości I Komunii św. w parafii zostaną podane w późniejszym terminie.

1. Bezwzględnym warunkiem dopuszczenia dziecka do sakramentów pokuty i Eucharystii jest sumienny udział kandydata w katechizacji szkolnej i parafialnej czy to w formie stacjonarnej, bądź zdalnej.

2. Dzieci uczestniczące w katechizacji, zanim zostaną dopuszczone przez własnego proboszcza lub administratora parafii do przyjęcia sakramentów św., powinny zostać poddane weryfikacji w aspekcie gotowości ich przyjęcia. Z tej racji należy uzyskać od osób prowadzących katechizację tych dzieci (chyba, że katechizującym jest proboszcz bądź administrator parafii) stosowną opinię. Opinia powinna zawierać: ocenę, informację o sumiennym uczestnictwie w katechizacji bądź zaangażowaniu dziecka wraz z rodzicami   w przygotowanie sakramentalne (por. Pierwszy Synod Diecezji Gliwickiej (2017-18). Statuty nr 281).

3. Można dopuścić dzieci do wczesnej Komunii Świętej. Wymaga to jednak dużej troski i rozeznania ze strony proboszczów i administratorów parafii, odpowiedniego przygotowania zarówno ze strony osób odpowiedzialnych, jak i samych kandydatów oraz ich rodziców żyjących w kościelnym związku sakramentalnym (por. Pierwszy Synod Diecezji Gliwickiej (2017-18). Statuty, nr 446-447).

4. Roztropności proboszcza bądź administratora parafii pozostawia się organizację katechezy parafialnej oraz celebracji liturgicznych. Zaleca się, aby wszystkie spotkania parafialne odbywały się w budynku kościoła w małych grupach formacyjnych ( jeśli grupa jest liczna), z zachowaniem aktualnych przepisów prawa państwowego i diecezjalnego określających dopuszczalną liczbę uczestników zgromadzeń o charakterze religijnym,         a także z zachowaniem odpowiedniego dystansu oraz reżimu sanitarnego.

5. Zaleca się także do pielęgnowania rodzinnego wymiaru uczestnictwa w niedzielnej i świątecznej Eucharystii, udziału dziecka we Mszy św. szkolnej, a także w wyznaczonych przez duszpasterzy nabożeństwach zgodnie ze wskazaniami duszpasterskimi, z zachowaniem aktualnych przepisów prawa państwowego i diecezjalnego, odpowiedniego dystansu oraz reżimu sanitarnego.

6. Jeśli nie przemawiają za tym poważne racje, parafię własną dziecka uznaje się za miejsce uprzywilejowanego przygotowania oraz celebracji sakramentów pokuty i Eucharystii. Ostateczną decyzję podejmuje proboszcz bądź administrator parafii dziecka, który powinien wziąć pod uwagę argumenty rodziców, bądź opiekunów prawnych dziecka.

 

                                                                                                       + Jan Kopiec

                                                                                               Biskup Gliwicki

31 stycznia - Dziś 68. Światowy Dzień Trędowatych

Ostatnia niedziela stycznia obchodzona jest w kościele katolickim jako Światowy Dzień Trędowatych. Jest to okazja do przypomnienia, że najstarsza choroba, o której zapomnieli już mieszkańcy większości krajów rozwiniętych, w najuboższych rejonach świat jest nadal groźna i wciąż zbiera swoje tragiczne żniwo. Tegoroczne centralne obchody Światowego Dnia Trędowatych odbędą się na Wybrzeżu Kości Słoniowej.

Dokładna liczba chorych na trąd nie jest znana, jako że występuje on w krajach o słabo rozwiniętych systemach opieki zdrowotnej, gdzie rodzą się dzieci, które nie mają szans, by w życiu spotkać lekarza. Tam docierają najodważniejsi misjonarze. Przez całe stulecia trędowaci znajdowali schronienie przy kościołach i klasztorach, gdzie powstawały pierwsze leprozoria. Idąc za Chrystusem, który litując się nad trędowatymi uzdrawiał ich, wielcy święci nie bali się zbliżać do tych, których sam widok wywoływał paniczny lęk i trwogę. Św. Franciszek z Asyżu, św. Ludwik, św. Maurycy, św. Elżbieta Węgierska, św. Kinga, św. o. Damian i św. Marianna Cope z wyspy Molokai, św. Teresa z Kalkuty stanowią dziś inspirację dla misjonarzy pracujących wśród trędowatych w Azji, Afryce, Ameryce Południowej czy na dalekich Wyspach Pacyfiku.

Trwająca od roku pandemia Covid 19 znacznie skomplikowała pracę ośrodków misyjnych. W wielu krajach wprowadzono ograniczenia w przemieszczaniu się. Nie docierają potrzebne leki i inne środki zaopatrzenia. Przy braku dostępu do czystej wody pitnej trudno mówić o utrzymaniu higieny koniecznej dla ochrony przed groźnymi, tropikalnymi chorobami zakaźnymi, do których dołączył koronawirus.

Trąd jest uleczalny. Miliony chorych wróciły do zdrowia. Niestety, dokąd ludzie będą żyli w biedzie, bez dostępu do czystej wody pitnej, marzenie o całkowitym wyeliminowaniu tej groźnej choroby zakaźnej nie będzie mogło być zrealizowane. Same leki nie wystarczą. Potrzebna jest diagnostyka, potrzebny jest wysiłek zmierzający do poprawy warunków sanitarnych. Stąd do programu walki z trądem włączono budowę studni w terenach, gdzie studnie kopane wyschły, albo też, gdzie płytkie ujęcia wody są groźne dla zdrowia. Jak zauważa jeden z najwybitniejszych epidemiologów specjalizujących się w strategii zwalczania trądu i urcel du Buruli prof. Christian Jonson, w krajach afrykańskiego Sahelu 85% populacji nie ma dostępu do wody pitnej a dwie trzecie mieszkańców nie korzysta nawet z prostych latryn. Dlatego bardzo często powtarzane na konferencjach w Europie rozważania na temat oświaty higienicznej w Afryce i w innych biednych częściach świata jest czystym teoretyzowaniem.

Tegoroczne centralne obchody Światowego Dnia Trędowatych odbędą się na Wybrzeżu Kości Słoniowej gdzie Raoul Follereau wraz z przełożoną sióstr misjonarek Matki Bożej od Apostołów s. Eugenią Ravasio założyli pierwszy, wzorcowy ośrodek Adzopé, w którym chorzy na trąd byli nie tylko leczeni, ale by mogli pracować, zakładać rodziny, edukować swoje dzieci. Podczas uroczystości z udziałem władz państwowych i kościelnych zostanie poświęcona ufundowana przez Fundację Polską Raoula Follereau w Bezibou-Zuzua studnia „Marianna” wraz z infrastrukturą. W uroczystości weźmie udział między innymi minister zdrowia i higieny publicznej Aouele Eugene Aka. Fundację Polską Raoula Follereau reprezentować będzie delegacja Fundacji Francuskiej RF z Paryża. Będzie to nasza druga studnia poświęcona w tym roku.

W niedzielę Chrztu Pańskiego polscy pallotyni poświęcili naszą nową studnię głębinową „Kardynał Wyszyński” wybudowaną na terenie nowej misji w Sabtoana na obrzeżach Ouagadougou w Burkina Faso. Poświęcenia dokonał przewodniczący Konferencji episkopatów Afryki, Philippe Ouédraogo – arcybiskup metropolita Wagadugu.

Źródło, foto: ekai.pl

Głoszenie Chrystusa z mocą - rozważanie na IV Niedzielę Zwykłą

Dobrze by było mieć takie możliwości i głoszone kazanie poprzeć jakimś spektakularnym cudem, np. uzdrowieniem, czy rozmnożeniem chleba, a jeszcze lepiej pomnożeniem złotówek w portfelach słuchaczy. Wtedy słuchaliby nas chętnie, tłumy waliłyby do kościołów drzwiami i oknami. I też by mówiono z podziwem: "... nowa jakaś nauka z mocą ..." Ale ... nic z tego. Nie ma tak łatwo i tak prosto. Głoszenie Słowa Bożego dzisiaj, tak zresztą jak i zawsze to raczej beznadziejna sprawa. Chrystusa słuchano kiedy mówił o niezwykłych rzeczach, a jeszcze bardziej, kiedy to co mówił - niezwykłymi cudami popierał. Ale kiedy stawiał moralne wymagania, kiedy ganił i nawoływał do nawrócenia ... aaaa ... to już co innego. Pawła słuchano na Areopagu kiedy jego słowa "pieściły uszy słuchaczy" przyzwyczajonych do filozoficznych dysput. Ale kiedy zaczął mówić o sprawach wiary, to sam usłyszał w odpowiedzi ironiczne: "posłuchamy cię innym razem".

I dzisiaj też nie jest się raczej słuchanym. A nie daj Boże, żeby zacząć mówić o czymś trudnym, dotknąć jakiejś bolączki ... przypomnieć niezmienne moralne wymagania, ooo ... to już zakrawa na "wchodzenie z butami do cudzego życia". I też pewno usłyszałoby się pogardliwe i cyniczne: "gadaj zdrów, posłuchamy cię innym razem".

A mimo to przecież trzeba umieć głosić Chrystusa z mocą i nie szukać koniunkturalnego pieszczenia uszów słuchaczy. Nie zostaną oni zbawieni przez słowa gładkie i zaokrąglone, ale właśnie przez Słowo Boże, które jest ostre i skuteczne jak miecz obosieczny. Jak w tych ludzkich słowach kaznodziei zawrzeć moc Słowa Bożego? Jak nie utracić Jego skuteczności i nie zamydlić jej przez ugrzecznione i uładzone dyrdymały? Jak jednocześnie nie ranić człowieka moją, ludzką złośliwością i niedelikatnością ? Albo nie nudzić moim gadulstwem ... ? A do tego, jak tu się podobać raczej Bogu niż ludziom w tym co mówię i jak mówię?

Transmisja na żywo z Lourdes w języku polskim

Modlitwa o pokój
W tych trudnych czasach kiedy pandemia koroniwirusa sprzyja narastaniu napięć i konfliktów społecznych, rektor sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, zaprasza do modlitwy o pokój w ludzkich sercach, domach, wspólnotach, społeczeństwie i między narodami.
 
Przez cały rok 2021, w każdą sobotę w Grocie Masabiejskiej transmitowane na żywo w języku polskim będą:
  • o godz. 11:15 - Msza Święta
  • o godz. 14:30 - Różaniec
 
Zapraszamy do uczestniczenia poprzez TV Lourdes lub facebook.
 
Link do transmisji YouTube:

Dziś wspomnienie św. Tomasza z Akwinu

Kościół katolicki 28 stycznia wspomina św. Tomasza z Akwinu. Był jednym z największych mistrzów teologii. Należał do zakonu dominikanów, wykładał na uniwersytecie paryskim, pozostawił cenne opracowania teologiczne i modlitwy.

Św. Tomasz urodził się w 1224 r. w okolicach Neapolu we włoskiej rodzinie szlacheckiej. Miał być mnichem benedyktyńskim w opactwie Monte Cassino. Planowano, iż błyskotliwy, uzdolniony młodzieniec zostanie tamtejszym opatem. Wbrew woli rodziny wstąpił do nowopowstałego zakonu żebraczego – dominikanów. Pozostał dominikaninem mimo, usilnych starań swoich krewnych. Był porywany i więziony. Rodzina chciała wywabić Tomasza z zakonu także “środkami natury obyczajowej”. Do jego nowicjackiej celi posłano kobietę lekkich obyczajów, aby nakłonić młodego zakonnika do opuszczenia klasztornych murów.
Tomasz przezwyciężył pokusy. Pozostał w zakonie dominikańskim. Ukończył studia m.in. pod kierunkiem jednego z mistrzów – św. Alberta Wielkiego. Pod jego wpływem zaadoptował filozofię Arystotelesa na grunt chrześcijańskiej teologii. Tomasz sam rozpoczął działalność nauczycielską, żywo uczestnicząc w toczonych wówczas dyskusjach. Przeszedł przez wszystkie kolejne stopnie kariery profesorskiej od wykładowcy ksiąg biblijnych aż do mistrza uniwersyteckiego w Paryżu.

Oprócz wykładów wiele podróżował, głosił i nauczał. Obliczono, że w całym swoim życiu przemierzył łącznie ok. 15 tysięcy kilometrów. W dzisiejszych czasach nie jest to zbyt wygórowana liczba, ale trzeba pamiętać, że w zwyczaju było podróżowanie pieszo. Owa ruchliwość zawsze była związana z nowymi zadaniami, jakie mu powierzano. Był więc mistrzem teologii, przełożonym studium, lektorem konwentualnym, to znaczy przełożonym szkoły, jaką stanowił każdy konwent braci kaznodziejów, a także odpowiedzialnym za formację nowicjuszy. Miejscami, gdzie przebywał dłużej, były prócz Paryża, Orvieto, Rzym i Neapol. Zmarł także w drodze. Jako ekspert teologiczny został wezwany na sobór lyoński w 1274 r. Złożony chorobą na sobór nie dotarł. Zmarł w cysterskim opactwie w Fossanuova.

Akwinata jest przykładem mądrego łączenia rozumu z wiarą i modlitwą. Opierając się na Objawieniu i Tradycji kościelnej a zarazem odważnie korzystając z osiągnięć współczesnej mu filozofii stworzył system filozoficzno-teologiczny, którego trafność, jasność i mądrość jest aktualna do dziś. Był niezwykłym realistą i na bazie tego realizmu tworzył swoją teologię, zwłaszcza moralną.

Charakterystyczny dla Tomasza jest głęboki chrześcijański optymizm w spojrzeniu na naturę ludzką. Dlatego też jego teologia moralna opiera się na cnotach, a więc na pozytywnych, dobrych sprawnościach duchowych, które człowiek z Bożą pomocą może w sobie wypracować, a nie koncentruje się na przykazaniach i grzechach. Szczególnie imponująca jest rzetelność i pokora św. Tomasza w dociekaniu prawdy. Zgodnie ze scholastycznym schematem jego dzieła mają postać dysputy, w której gromadzi on zawsze najtrudniejsze zarzuty przeciw własnym tezom i przedstawia najpełniejszą ich listę – i dopiero wtedy, krok po kroku, zarzuty te zbija. Pozostawił po sobie dziesiątki tomów, które pomagali mu spisać sekretarze, którym dyktował swoje wywody.

W ciągu wieków myśl św. Tomasza była na różne sposoby eksploatowana, często upraszczana albo absolutyzowana. Wypracowany przez niego system myślowy ulegał znacznemu skostnieniu w różnych tomistycznych czy neotomistycznych odmianach. W minionym wieku dokonano częściowej odnowy i uwspółcześnienia myśli Tomasza. Mieli w tym udział m.in. Jacques Maritain, Etienne Gilson, Marie Dominique Chenu OP czy Yves Congar OP a także tzw. Szkoła Lubelska związana z KUL. Do czerpania z “nieprzemijającej nowości myśli św. Tomasza z Akwinu” zachęca na kartach “Fides et ratio” Jan Paweł II.

Tomasz pozostawił po sobie szereg hymnów i pieśni, które wypływały z jego pobożności, a szczególnie kultu eucharystycznego. Do dziś często śpiewana jest m.in. pieśń “Przed tak wielkim sakramentem”, będąca fragmentem hymnu “Sław języku tajemnicę”. Tomasz, człowiek modlitwy, pod koniec życia określił całą swoją spuściznę naukową mianem “słomy” w porównaniu z radością spotkania Boga “twarzą w twarz”.

Świętym ogłosił go Jan XXII w 1323 r., a Pius V obdarzył Tomasza tytułem doktora Kościoła. Miedzy innymi z racji na precyzyjną i błyskotliwą naukę o aniołach jest nazywany “doktorem anielskim”, a z racji systemu, który stworzył określany jest jako “doktor powszechnym”.

Źródło: ekai.pl foto:wikipedia

 

Centralne obchody XXI Dnia Islamu w Kościele katolickim

26 stycznia 2021 roku przypada XXI Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce. Obchodzony tradycyjnie po zakończeniu Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, nawiązuje do tematu przesłania Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, kierowanego do wyznawców islamu na zakończenie muzułmańskiego miesiąca postu, ramadanu. Tegoroczne hasło Dnia Islamu w Kościele katolickim w Polsce brzmi: „Chrześcijanie i muzułmanie: razem chroniąc miejsca kultu”.

W związku z pandemią tegoroczne centralne obchody XXI Dnia Islamu (połączone z lokalnymi) odbędą się online 26 stycznia 2021 r. (wtorek) o godz. 18:00 z transmisją na YouTube.

Program:

I Powitanie i wprowadzenie – bp Henryk Ciereszko

II Dwugłos chrześcijańsko-muzułmański “Chrześcijanie i muzułmanie: wspólnie chroniąc miejsca kultu”

– ze strony katolickiej – o. Ireneusz Ledwoń OFM

– ze strony muzułmańskiej – imam Arkadiusz Miernik

III Wspomnienia o tych, którzy odeszli

– wspomnienie o Macieju Musie Konopackim – imam Rafał Berger

– wspomnienie o muftim Nidalu Abu Tabaqu – bp Damian Muskus i imam Jabbar Koubaisy

IV Czytania z Ksiąg Świętych

– czytania z Biblii

– czytania z Koranu

V Modlitwy i znak pokoju

– du’a – muzułmańska modlitwa spontaniczna

– modlitwa wiernych zakończona modlitwą „Ojcze nasz”

– znak pokoju

VI Zakończenie

Więcej informacji na stronie Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów: http://www.radawspolna.pl/

Rada ds. Dialogu Ekumenicznego i Międzyreligijnego Archidiecezji Krakowskiej