dyplom magistrski z psychologii i aktualna legitymacjia kapłaństwa

Pogrzeb świętej pamięci Ks. Proboszcza Henryka Mokrosa w Olszynie

                        W 62-gim roku życia, w 33-cim roku kapłaństwa – po 14-stu latach duszpasterzowania u MB Wniebowziętej w Olszynie - Pan Jezus tak zdecydowanie powiedział „W dobrych zawodach wystąpiłeś, bieg ukończyłeś, wiary ustrzegłeś_ przypisując tu słowa Św. Pawła ksiądz 2 Tym. 4, 7 – i na ostatek Pan Jezus odłożył dla Ciebie wieniec sprawiedliwości” .
                       Ks. proboszcz Henryk Mokros zakońcył posługę duszpasterską w tym wymiarze materialnym, ale pozostaje z nami i dalej będzie się u Pana wstawiał w naszych sprawach. Niech również pozostanie w nas i dla nas "świętej pamięci" - dobrej pamięci; modlitewnej pamięci. Na zakończenie Mszy pogrzebowej przewodniczący liturgii Ks. Biskup Diecezjalny Jan Kopiec przedstawił zgromadzonym następcę - Ks. Proboszcza Jarosława Wiśniewskiego, polecając Jemu kontynuację dzieła rozpoczętego, a wszystkim Parafianom życzliwego przyjęcia nowego kapłana i dobrej współpracy pod Jego przewodnictwem

 

Współcześni CHRZEŚCIJANIE – najczęściej tak zaczynał kazania i homilie ….

Prawie 62 lata temu – po raz kolejny - na Wiejskiej w Kochanowicach - przemówił Bóg w rodzinie Mokrosów - Ludwika i Franciszki zd. Kaczmarczyk. To Słowo Boga poczęło się człowiekiem w łonie matki, a potem 3 maja 1951 roku – w dniu Uroczystości Matki Bożej Królowej Polski - urodził się jako dziesiąte dziecko w rodzinie.

W parafii pod wezwaniem Św. Wawrzyńca na chrzcie Bóg przemówił do niego po imieniu. Henryk wzrastał, i w latach, i mądrości, i łasce, i powołaniu, boć przecież tak jego, jak i każdego z nas od początku Pan Bóg wybrał, powołał, przeznaczył usposobił, ubogacił i obdarzył swą łaską i miłością – "i w życiu i w śmierci należymy do Pana".

Pan Bóg jego (- i każdego z nas-) prowadzi przez domowe składanie rąk do modlitwy, przez kolejno przyjmowane sakramenty, lekturę Pisma św, aktywność w życiu liturgicznym, ministranckim i młodzieżowym, ale również przez rodziców, rodzeństwo, krewnych, kolegów spotykanych w życiu, gorliwych i świętobliwych kapłanów,katechetów, nauczycieli iwychowawców.

Przekonywujące musiały być to wychowywanie, bo doprowadziło do ukochania Kościoła, zaangażowania w życie parafialne, zatęsknienia za kapłaństwem - które ostatecznie stało się jego najwyższą wartością i sensem życia ... do tego stopnia, że wchodząc w pełnoletniość i samodzielne życie - nie lękał się podjąć drogi w stronę seminarium i kapłaństwa. ... a pojawiające się trudności - nie zdołały zamącić w głowie, ani odłączyć od Boga – Miłości … czy zagłuszyć Chrystusowe wołanie:

"Henryku… Henryku …... Pójdź za mną".

Ostatecznie przez seminaryjne lata odpowiadając na Boże wezwanie - 4 marca 1979 roku w lublinieckim kościele Św. Mikołaja otrzymał święcenia diakonatu, a we Wielki Czwartek - 3 kwietnia 1980 roku w grupie 23 neoprezbiterów powiedział :

"Oto jestem Panie - w Twoich rękach i do Twojej dyspozycji "! ... "wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je (nam) prostaczkom" (Mt.11,25).

I tak już do końca - przez te wszystkie lata … całym sercem dawał do dyspozycji Chrystusa swoje ręce, usta, uszy i serce, umysł i wolę.

Na drodze kapłańskiego posługiwania głosił Chrystusa

Przed święceniami Jaworzynka. Od 1980 – Kochłowice ;1981 r. - Żory, potem Katowice Załęże, Chorzów Stary. Od 1988 w Św. Józefie – to Kalety - Jędrysek – i tutaj go zastaje nowy podział administracyjny K-ła w Polsce, co skutkuje inkardynacją po 12 latach kapłaństwa do diecezji gliwickiej. Rok później Biskup Diecezjalny powierza Jego posłudze pasterskiej parafię Wniebowzięcia NMP w centrum Bytomia. (remont dachu zabytkowego kościoła). Pięć lat później – to jest w końcu sierpnia 1998 roku podejmuje posługę kapłańską w tutejszej parafii, w której głębokim zamiarem i pragnieniem wielu parafian była rozbudowa – chyba najmniejszego kościoła w diecezji - albo nawet budowa nowego. … Plany, starania, administracja, zabieganie w różnego rodzaju przeciwnościach nie przeszkadzały mu, aby z gorliwością, wielką prostotą i prostolinijnością duszpasterzować, głosić zawsze dobrze przygotowane kazania, wyjeżdżać z posługą do innych parafii prosząc o modlitwy , finansowe wsparcie dla budowanego kościoła, a przy tym do końca katechizować w miejscowej szkole iprzy parafii.

Z pewnością nieraz było mu trudno, a jednak nie narzekał, nie skarżył się, nie rozczulał się nad sobą !!!. Na codzień żył bardzo skromnie, bez wielkich wymagań, bez zmęczenia dopominającego się o szczególny wypoczynek – ośmielę się to powiedzie – żył biednie. A Jego organizm czasem doś wyraźnie dopominał się o to - szczególne zatroskanie.

Pytając siebie, dlaczego Ks. Henryk jako sąsiad i przyjaciel zapominał o sobie - odpowiedź znajduję u ks. Piotra Skargi, który powiedział: "Ci, którzy Panu Bogu kościoły widome budują, pierwej kościół serdeczny w sobie zbudowali". No bo każdy kościół jest znakiem obecności ludzi wierzących, znakiem obecności żywego Kościoła, jest też znakiem ewangelizacji pokoleń, które odchodzą, a które też chcą dochować wierności Chrystusowi.

Popatrzmy przez chwilkę na najkrótszą historię tegoż OLSZTYŃSKIEGO kościółka. !!!! Był wybudowany i poświęcony w 1888 roku – a więc istnieje już 144 lata !!!! Są zachowane księgi metrykalne od 1918 … Pierwotnie to była miejscowość przyłączona do filialnej parafii Cieszowej, ta z kolei należała do Sadowa. >>> Samodzielną parafią 1200 mieszkańców Olszyny i Kaliny – a także wówczas Herbów - była od 1 sierpnia 1926 r. – A w jej historii 8 kapłanów – z czego trzeciego jutro pochowamy na miejscowym - parafialnym cmentarzu …

Właśnie tak. Pokolenia odchodzą, a wraz z nimi odchodzą też kapłani, którzy budowali ten żywy Kościół i uczyli w różnych miejscach i w różnym czasie wierności Chrystusowi, nadziei życia wiecznego, komunii z Bogiem i braćmi mimo pojawiających się po drodze krzyży, doświadczeń, upadków.

W 62-gim roku życia, w 33-cim roku kapłaństwa – po 14-stu latach duszpasterzowania u MB Wniebowziętej w Olszynie - Pan Jezus tak zdecydowanie powiedział „W dobrych zawodach wystąpiłeś, bieg ukończyłeś, wiary ustrzegłeś_ przypisując tu słowa Św. Pawła ksiądz 2 Tym. 4, 7 – i na ostatek Pan Jezus odłożył dla Ciebie wieniec sprawiedliwości”.

Księże proboszczu Henryku ! – Wielu z nas może powie – że odchodzisz z tego świata przedwcześnie. . . może bez satysfakcji dokończenia rozpoczętego kolejnego dzieła. …Po ludzku – może tak. Ale Boże zamiary nie są zawsze naszymi ludzkimi zamierzeniami.

Wydawało się – że to tylko krótka, choć ciężka choroba – Jeszcze trzy tygodnie temu – w niedzielę – jak co tydzień trzy przedpołudniowe Msze Święte z kazaniami – a po południu jak zawsze tak i teraz – włączyłeś się w ten Twój ostatni papieski APEL i modlitwę młodych ! Późniejszy stan galopującej choroby pokazał, że już dużo wcześniej podejmowanie każdego trudu musiało być dla Ciebie nie lada wysiłkiem – wysiłkiem takiego bezkompromisowego brania Chrystusowego KRZYŻA w swoje ręce …>>>

>>>>… tak jak to zrobiłeś w ostatnich minutach swego ziemskiego życia …

Dwa tygodnie temu - na początku tej domowej ostatniej krzyżowej drogi, a potem jeszcze raz w ostatniej godzinie przyjmujesz sakrament namaszczenia –umocnienia chorych, …a w ten poniedziałkowy poranek – po porannej Mszy - przychodząc do Twojego łoża boleści, po trudnej nocy można było już czuć bliskość czasu odchodzenia …obok zapalona gromniczna świeca . . i ten duży krzyż włożony w Twoją prawą rękę… Na ile mogłeś w bólu umierania – zacisnąłeś go palcami i mocno przyciągnąłeś do swojego serca – i właśnie tak Panu swemu oddałeś ducha swego .

In manus Tuas, Domine – comendo spiritus meum  (W ręce Twoje Panie powierzam ducha mego)

"Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga, (i nie dosięgnie ich męka). Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście, i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju" (Mdr 3, 1n).

 

Galeria zdjęć

wstecz